Rady od Golloba bezcenne. Kolejny 16-latek wpatrzony w mistrza niczym w obrazek
16-letni Franciszek Karczewski, wielki żużlowy talent, wypływa na szerokie wody. Eltrox Włókniarz wypożyczył go do pierwszoligowych Cellfast Wilków Krosno, gdzie przez rok ma się przygotować do jazdy w PGE Ekstralidze. Karczewski, to skromny nastolatek wpatrzony niczym w obraz w mistrza Tomasza Golloba.

Franciszek Karczewski, zawodnik, za którego Cellfast Wilki Krosno zapłaciły 300 tysięcy złotych, ma w tym roku zrobić szalony postęp, tak by za rok móc się skutecznie ścigać na ekstraligowym poziomie. To założenia, bo życie lubi pisać swoje scenariusze.
Franciszek Karczewski: talent nie wystarczy, potrzebna ciężka praca
Niemniej Karczewski ma papiery na to, by stać się dobrym zawodnikiem. Najważniejsze, że on sam nie uważa siebie, za jakiś wielki talent. - Nawet jeśli go mam, to bez ciężkiej pracy na torze i przy sprzęcie nic nie zrobię. Sam talent nie wystarczy - mówi Karczewski w rozmowie z polskizuzel.pl.
Bartosz Zmarzlik, żużlowy mistrz świata, wygrał na skromności, pracowitości i na tym, że był wpatrzony niczym w obrazek w wielkiego mistrza Tomasza Golloba. Karczewski też tak ma, też szaleje za Gollobem.
Karczewski nie miał takiej możliwości, jak Zmarzlik, żeby jeździć z Gollobem w jednym klubie i słuchać na bieżąco jego rad. 16-latek widział się z Tomaszem tylko raz. Jednak to wystarczyło.
Gollobowi kibicował, jeździł też z jego numerem
- Miałem przyjemność porozmawiać z panem Tomaszem, ale nie o żużlu - opowiada Karczewski. - Spotkaliśmy się w Nekli na torze motocrossowym. Pan Tomasz zainteresował się, dlaczego startuje z numerem 13. Zdziwił się, gdy usłyszał, że jestem jego wielkim fanem, i że, to dlatego, że on startował w Grand Prix z numerem 13. Pan Tomasz dał mi wtedy kilka cennych rad, które do dziś dźwięczą mi w uszach. Uważam, że dla każdego młodego żużlowca, wsparcie i uwagi od doświadczonych zawodników są bezcenne.
Karczewski dodaje, że od zawsze kibicował całym sercem Gollobowi, bo ten jest dla niego wyjątkowym zawodnikiem. Stara się go naśladować, ale bez przesady. - Obserwuję wielu zawodników, ale chcę wypracować własną technikę - przyznaje.
Przed Karczewskim trudny sezon. Wielu będzie patrzyło, czy jest wart tych dużych pieniędzy, jakie zapłaciły za niego Wilki. Inna sprawa, że Włókniarz już wyjaśnił, że znaczna część z tych 300 tysięcy pójdzie na sprzęt dla Karczewskiego. Wilki już nie będą musiały ponosić kosztów amortyzacji. Pozostaną im do opłacenia premie za punkty.








