Reklama

Reklama

Przepis o U-24 zabrał im miejsca w PGE Ekstralidze. Kogo zabraknie w nowym sezonie? To naprawdę duże nazwiska

Niels-Kristian Iversen, Rune Holta czy Michael Jepsen Jensen to czołowi żużlowcy, którzy wybitnie stracili na połączeniu nowych przepisów z własną metryką. Zawodnik zagraniczny powyżej 24 roku życia to w tej chwili niezbyt ciekawy kandydat do drużyny, jeśli nie jest gwiazdą gwarantującą dwucyfrówki.

Pisaliśmy już o żużlowcach, którzy wskutek zmiany przepisów skończyli kariery, zostali bez umowy czy musieli podpisać mało wartościowe kontrakty warszawskie. To między innymi Grzegorz Walasek czy Vaclav Milik. Inni zaś byli zmuszeni przejść do eWinner 1. Ligi, bo wśród najlepszych zwyczajnie zabrakło dla nich miejsca.

Niels-Kristian Iversen. Duńczyk chciał zostać w PGE Ekstralidze, by się odbudować po koszmarnym sezonie. 38-latek to wciąż solidna firma i światowa gwiazda, ale nikt nie chciał dać mu szansy na odbudowanie, bowiem jego dyspozycja w nowym sezonie to wielka zagadka, a on sam jest po wielu urazach, które mogą się odnowić. Zabrałby miejsce w składzie pewniakowi na 10-12 punktów, samemu nie gwarantując tak naprawdę niczego. W minionych rozgrywkach miał problemy z pokonaniem juniorów.

Reklama

Rune Holta. Kolejny starszy pan po przejściach. Zbliżający się do pięćdziesiątki zawodnik co prawda jak na siebie odjechał nie najgorszy sezon, ale mało kto w obecnej sytuacji byłby nim zainteresowany. Norweg z polskim paszportem znalazł zatrudnienie w Rybniku, gdzie przy Marku Cieślaku chce być jednym z najlepszych zawodników ligi. Kto wie, może jeszcze wróci w szeregi najlepszych.

Michael Jepsen Jensen. Sinusoidalna kariera Duńczyka powoduje, że nie jest obdarzony zbyt wielkim zaufaniem ze strony działaczy. Poza pojedynczymi wyskokami raczej trudno poważnie traktować jego coroczne deklaracje o chęci bycia liderem. 28-latek to wciąż zawodnik względnie młody, ale zarazem na tyle stary, by nie być już łakomym kąskiem dla ekstraligowych klubów. Też pojedzie dla ROW-u.

Paweł Miesiąc. Po fenomenalnym sezonie 2019 wielu liczyło, że Miesiąc w PGE Ekstralidze zakotwiczy na dłużej. Następny rok okazał się jednak słabszy. U 35-latka było widać zadzior i chęć, ale tym razem nie bardzo przekładało się to na punkty. Wyraźnie nie służyła mu też rywalizacja o skład z Jakubem Jamrogiem. Obaj znaleźli się w trudnym położeniu po przyjściu Jarosława Hampela. Miesiąc sezon 2021 spędzi w Tarnowie.

Jakub Jamróg. On też musiał zejść ligę niżej i podpisał kontrakt w Gdańsku. No nie ma ten Jamróg szczęścia. Wolno, ale harmonijnie się rozwija, tylko wciąż coś/ktoś mu przeszkadza. Być może sezon 2020 byłby o wiele lepszy, ale Jamróg nie może doprosić się o spokój i możliwość regularnej jazdy, mimo że przeważnie nie zawodzi. Postanowił znów zrobić mały krok wstecz.

Andrzej Lebiediew. Łotysz miał pecha, bo wskutek nierozważnej jazdy kolegi z zespołu stracił zdecydowaną większość krótkiego sezonu. Robert Lambert spowodował upadek Lebiediewa podczas meczu w Grudziądzu w trakcie ostatniego biegu. Lebiediew tak na dobrą sprawę nie zdążył niczego w tym roku pokazać, a że ma powyżej 24 lat, nie znalazł klubu w PGE Ekstralidze. Pojedzie w Wilkach Krosno.

Antonio Lindbaeck. Zakończył karierę i chyba można zaryzykować stwierdzenie, że nowy przepis nie był kluczowy dla tej decyzji, ale postawił swoistą pieczęć na jej podjęciu. Szwed uznał, że taki żużel nie ma sensu. Tym bardziej że od dawna nie miał już sportowej motywacji.   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje