Reklama

Reklama

Problemy Renault Zdunka Wybrzeże Gdańsk przed meczem ostatniej szansy

- Zgłosiłem najsilniejszy skład, ale nie mamy gwarancji, czy ktoś przed spotkaniem nie zrejteruje - powiedział Piotr Szymko, trener Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk przed meczem ostatniej szansy z KantoremOnline Włókniarzem Częstochowa w ekstralidze żużla (niedziela; godz. 16).

Przed ostatnim spotkaniem ekstraligi w Gdańsku ze Stalą Gorzów Wielkopolski Szymko zapowiadał, że jego drużyna wystąpi w najsilniejszym składzie. Tymczasem godzinę przed rozpoczęciem meczu stadion opuścił Thomas Jonasson, który nie doszedł do porozumienia z działaczami w sprawie uregulowania finansowych zaległości, a młodzieżowiec Krystian Pieszczek przedstawił zwolnienie lekarskie. Gospodarze przegrali aż 27:63.

- Po tych doświadczeniach nie wiem, w jakim zestawieniu pojedziemy w niedzielę. Zgłosiłem najsilniejszy skład, ale nie mamy gwarancji, czy ktoś przed spotkaniem nie zrejteruje. Może doradcy Krystiana Pieszczka znowu powiedzą mu, żeby nie pojawił się na torze? Dlatego do Częstochowy zabrałem także Renata Gafurowa, Patryko Beśko i Cypriana Szymko. W sumie mam 10 zawodników, ale tylko na papierze, bo nie wiadomo, ilu ich zostanie w niedzielę - dodał gdański szkoleniowiec.

Reklama

Szymko przekonuje, że w pełnym składzie jego zespół jest w stanie pokonać w Częstochowie osłabionego rywala. - Każdy z naszych obcokrajowców jest przecież w stanie zdobyć co najmniej 12 punktów. Oczywiście pod warunkiem, że będą do meczu odpowiednio przygotowani, a nie podejdą do niego tak jak ostatnio Fredrik Lindgren, który ze Stalą zdobył tylko cztery punkty. Trzeba również liczyć na to, że pełnię swoich możliwości zaprezentuje Pieszczek - zaznaczył.

W poniedziałek, aby oczyścić atmosferę, tytularny sponsor klubu Tadeusz Zdunek zabrał żużlowców na swój jacht i wydawało się, że po tym rejsie drużyna w pełni skonsolidowana przystąpi do najważniejszych meczów w sezonie.

- Też miałem taką nadzieję. Tymczasem po dwóch dniach wszystko zaczęło się sypać, znowu pojawiły się jakieś tarcia i nieporozumienia. W tej ekipie nie czuje się ducha zespołu, a chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie znaczenie ma dla nas najbliższa konfrontacja - przyznał.

Dla Wybrzeża mecz z Częstochową jest spotkaniem ostatniej szansy. Obie drużyny mają co prawda po cztery punkty, ale w przypadku porażki gdańszczanie będą mieli do rywali trzy punkty straty (żużlowcy KantorOnline wygrali na wyjeździe 56:34 i w przypadku drugiego triumfu otrzymają także punkt bonusowy) i w dwóch ostatnich spotkaniach u siebie z Grupą Azoty Unia Tarnów i Unibaksem w Toruniu tej różnicy nie będą zapewne w stanie odrobić.

Ze względów oszczędnościowych Wybrzeże pojedzie na mecz z Włókniarzem dopiero w niedzielę rano. - Tak jak wszyscy wybieramy się do Częstochowy z wiarą i nadzieją w zwycięstwo, ale zdajemy sobie sprawę, że w naszym przypadku potrzebny będzie też cud - podsumował Szymko.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje