Problem coraz większy, biorą to już nastolatki. Wygląda jak guma do żucia
Wygląda jak guma do żucia, ale szybko uzależnia i szkodliwie wpływa na organizm. Resort zdrowia i edukacji ostrzegają przed snusami. – Powodują zawroty głowy, nudności, wymioty i zaburzenia koncentracji – mówi dr Anna Olczak-Pieńkowska w rozmowie z Polsatem o używce, którą doskonale znają żużlowcy. I biorą je na potęgę. – A problem jest coraz większy, bo snusy biorą jeżdżące na żużlu nastolatki – przyznaje jeden z lekarzy działających przy sporcie.

Snus daje kopa, pobudza, ale coraz więcej osób ma wątpliwości, czy po tym powinno się jeździć i ścigać. - Miałem po nim straszne zawroty głowy - przyznaje żużlowy menadżer Jacek Frątczak, który wziął snusa tylko raz.
Zobaczył snusa i wyrzucił go z treningu
- A jak już o tym rozmawiamy, to opowiem wam jedną historię. Kiedyś młody adept wziął snusa na treningu. Wyrzuciłem go i kazałem wrócić z rodzicami. Nie jestem lekarzem, ale jakby ten włożony pod wargę snus wpadł chłopakowi do przełyku, to mógłby się udusić - dodaje Frątczak.
Lekarz żużlowy, z którym rozmawiamy, przyznaje wprost, że snus to przede wszystkim duży problem zdrowotny. Jeden stanowi równowartość wypalonej paczki papierosów. Z raportów medycznych wynika, że snus zwiększa ryzyko raka przełyku i trzustki. Zwiększa prawdopodobieństwo śmierci na skutek zawału serca czy udaru mózgu.
Snus to środek psychoaktywny
- Poza tym, to jest środek psychoaktywny - mówi nasz rozmówca i tu rodzi się pytanie, czy skoro coś jest środkiem psychoaktywnym, to powinno być stosowane przy okazji treningów i meczów. Czy skoro coś powoduje zawroty głowy, nudności, wymioty, a zwłaszcza zaburzenia koncentracji, to czy w żużlowym parku maszyn nie powinno się zakazać snusa. Zwłaszcza teraz, gdy żużel stał się tak szybki, gdy zawodnicy pędzą na prostych 120 kilometrów na godzinę, a najmniejszy błąd może się skończyć straszliwą kraksą. Żużlowe motocykle nie mają przecież hamulców.
W żużlowym parku maszyn snus jest czymś tak naturalnym, jak woda w biurze, w poczekalni (biorą go zawodnicy i mechanicy). Moda przyszła wiele lat temu ze Szwecji, a wypromował go 6-krotny mistrz świata Tony Rickardsson. Niemal wszyscy zawodnicy jeżdżą w tamtejszej lidze, więc mieli do snusa ułatwiony dostęp. Mogli i wciąż mogą go kupić przed bramą stadionu.
Daje kopa na chwilę. Żużlowcom to wystarczy
Żużlowcy tłumaczą branie snusa tym, że podnosi ich motywację i umożliwia chwilowe wejście na wyższy poziom. Żużlowy bieg trwa około 60 sekund. To jest właśnie ta chwila, w której zawodnicy muszą wejść na ten wyższy poziom, by uzyskać przewagę nad rywalami. To brzmi jak przepis na doping, ale snus za doping uważany nie jest. Z racji popularności wśród sportowców jest jednak pod lupą WADA.
Najważniejsze instytucje medyczne w Polsce już teraz ostrzegają przed snusem. Polsat wyemitował materiał pod tytułem "Groźna moda", gdzie lekarze, politycy i przedstawiciele ważnych instytucji, w tym Głównego Inspektoratu Sanitarnego mówią, że snusa łatwo pomylić z gumą do żucia, a wpływa szkodliwie, szybko uzależnia, a organizm domaga się coraz większych dawek. Mówi się o potrzebie "ubrania używki" w jakieś ramy, bo ogólna dostępność nie jest wskazana.
- Dla mnie tym największym problemem, jaki wiąże się ze snusem jest ten, że biorą go coraz młodsi. Widzę nastolatków, adeptów żużla ze snusem włożonym pod wargę i to na pewno nie jest nic dobrego - puentuje cytowany już przez nas wcześniej żużlowy lekarz.
Zobacz również:














![Raków Częstochowa - Zrinjski Mostar. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000M1THMD27VR8WS-C401.webp)