Reklama

Reklama

Prezes Knop bez kontaktu ze światem. Co z żużlem w Rawiczu?

Gdy we wrześniu pojawiły się informacje o końcu współpracy Unii Leszno z Kolejarzem Rawicz, stało się jasne, że żużel w drugim z tych miast będzie przeżywał wielkie problemy. Raczej nikt jednak nie przewidywał, że prezes klubu tak szybko postanowi odciąć się od spraw związanych z istnieniem tego ośrodka. Do niedawna bardzo aktywny Sławomir Knop, obecnie niemal zapadł się pod ziemię.

Współpraca Unii z Kolejarzem przynosiła w ostatnich latach wielkie korzyści dla obu stron. Najczęściej było tak, że w 2. Lidze Żużlowej objeżdżali się zawodnicy, których później oglądaliśmy z bardzo dobrym skutkiem w PGE Ekstralidze. Wystarczy wskazać przykład Jaimona Lidseya, który w błyskawicznym tempie od gwiazdy najniższego szczebla przeszedł drogę do gwiazdy światowego żużla, zostając mistrzem świata juniorów. Podobnie rozwijali się juniorzy, bo np. taki Krzysztof Sadurski dzięki startom w Kolejarzu zrobił ogromny krok do przodu w karierze i teraz jest w stanie punktować nawet w PGE Ekstralidze.

Reklama

Półtora miesiąca temu gruchnęła jednak wiadomość, która przeraziła kibiców w Rawiczu. - W związku ze zmianami regulaminowymi w PGE Ekstralidze, mecz z Landshut Devils będzie ostatnim, w którym możemy liczyć na wsparcie Unii Leszno. Przez cały czas trzymaliśmy się hasła #MocniRazem, dzięki czemu wspólnie pracowaliśmy dla dobra naszych drużyn, szkolenia, jak i rozwoju dyscypliny. W przyszłym roku, w związku ze startem nowej ligi U24, nie będzie możliwy start młodych zawodników Unii w barwach Kolejarza. Będą oni musieli, występując w barwach Unii Leszno U24, rozgrywać swoje mecze na torze w Lesznie - napisano w oświadczeniu.

Gdzie jest prezes Knop?

Bardzo aktywny w mediach społecznościowych prezes Sławomir Knop, od jakiegoś czasu całkowicie odciął się od świata. Można domniemywać, że ma to związek z sytuacją rawickiego żużla. Zachowania Knopa budziły w tym roku duży niesmak i wywoływały pytania o to, czy jest właściwą osobą do kierowania klubem. Potrafił w trakcie meczu jeździć polewaczką i wykonywać podejrzane gesty w kierunku fanów Kolejarza Opole (tłumaczył później, że... dogląda przygotowania toru) czy publikować treści obrażające rywali w fazie play-off.

Gdy przyszła jednak trudna sytuacja, prezes zniknął. Być może nie chce odpowiadać na niewygodne pytania albo po prostu nie wie, co na nie odpowiedzieć. Będąc jednak u steru klubu, należy na podobne rzeczy się przygotować. Ucieczka kiepsko wygląda wizerunkowo, bo gdy było w klubie dobrze, Knop wraz z pomagającą mu partnerką byli wszędzie, a gdy zrobiło się gorzej, nie są w stanie przekazać nawet kibicom żadnej informacji.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy