Reklama

Reklama

Prawda żużla. W co gra prezes Falubazu? Tak Dudka do pozostania nie skusi

- Po Protasiewicza, Zagara, Fricke nie ustawiła się w zimie kolejka chętnych. Oni raczej cieszyli się, że udało im się załapać do klubu z PGE Ekstraligi. Ich forma w poprzednich sezonach pikowała w dół i nie daje nadziei na nagłą eksplozję. Dlatego to ocenianie po jednym sezonie, o którym wspominał prezes Marwis.pl Falubazu - Wojciech Domagała jest trochę zamazywaniem rzeczywistego obrazu.

Kilka dni temu prezes Marwis.pl Falubazu Zielona Góra - Wojciech Domagała poinformował na łamach WP Sportowe Fakty, że rozpoczął rozmowy kontraktowe ze swoimi zawodnikami. W tym gronie jest tercet: Patryk Dudek, Matej Zagar i Piotr Protasiewicz. Ważną umowę ma Max Fricke. - Cała trójka nas interesuje pod kątem dalszej współpracy. Uważamy, że mogą wiele wnieść. Poza tym wychodzimy z założenia, że nie można nikogo oceniać po jednym sezonie - oznajmił.

Na miejscu kibiców Falubazu raczej byłbym mocno zaniepokojony takim obrotem sprawy. Każdy raczej spodziewał się radykalnych ruchów z rewolucją włącznie. Przecież Zielona Góra wciąż nie może być pewna utrzymania w PGE Ekstralidze, a z tego przekazu jasno wynika, że do wymiany, ewentualnie wzmocnienia byłaby tylko pozycja U24. Tylko, że na rynku brakuje pewniaków i chyba lepiej inwestować w Mateusza Tondera.

Reklama

Prezes twierdzi, że nikogo nie należy oceniać po jednym sezonie. Czyli generalnie ma świadomość tego, że poza Dudkiem cała drużyna jest pod kreską. Gdyby tak nie było Falubaz już dawno odkleiłby się od Grudziądza i mógł ze spokojem patrzeć w przyszłość. Warto jednak zerknąć na średnie. One zawsze są wykładnią. Falubaz poprzedniej zimy nie był delikatnie mówiąc królem polowania. Zbierał to co spadło ze stołu. Gwiazdy kuszone ogromną kasą poszły gdzie indziej i ofert Falubazu nawet poważnie nie rozpatrywały.

Po Protasiewicza, Zagara, Fricke nie ustawiła się kolejka chętnych. Oni raczej cieszyli się, że udało im się załapać do klubu z PGE Ekstraligi. Ich forma w poprzednich sezonach pikowała w dół i nie daje nadziei na nagłą eksplozję. Dlatego to ocenianie po jednym sezonie, o którym wspominał prezes jest trochę zamazywaniem rzeczywistego obrazu.

Poza nawias wystawiamy ciągle Patryka Dudka. Jego trzymają jeszcze w macierzystym klubie sponsorzy. Ale jeśli i jemu działacze z Zielonej Góry daliby odejść, to prezes Domagała mógłby szykować dla siebie taczki.

Tylko, że każdy ma swoje granice cierpliwości. Artiom Łaguta trwał w Grudziądzu kilka lat zanim doszło do niego, że drużynowego sukcesu to tam nie osiągnie. Dudek może iść tym tropem. Kiedy zobaczy, że Faubaz się nie rozwija, nie wyciąga wniosków i daj tkwi w marazmie, pójdzie w końcu tam gdzie mu więcej posmarują.

A okazja jest wyśmienita, bo nowy kontrakt telewizyjny gwarantuje każdemu z klubów PGE Ekstraligi kosmiczne wpływy do budżetów. W środowisku da się już usłyszeć, że Dudek jest kuszony olbrzymią podwyżką i Falubaz będzie musiał sięgnąć głębiej do kieszeni żeby przekonać swojego wychowanka i lidera do pozostania.

Pan Domagała albo nie uczy się na błędach, albo robi się z niego wytrwany gracz. Puszczając do mediów wiadomość, że chce zostawić trzon drużyny z 2021 naraża się na igranie z ogniem i kolejne rozgrywki z nożem na gardle. Ciekawe swoją drogą, jak zareagował trener Piotr Żyto po przeczytaniu tego tekstu. A może jest wtajemniczony w szachy prezesa?

Nawet jeżeli prezes blefuje i sonduje plany swoich zawodników ma duże pole do popisu. Zabijać się o nich kluby będą więc może chcieć obciąć im kontrakty wprost proporcjonalnie do prezentowanej formy. A ta w przekroju sezonu była dłuższymi fragmentami słaba i z mityczną już magią Falubazu miała niewiele wspólnego. Wydaje mi się, choć oczywiście mogę być w grubym błędzie, że kibice takiego zestawienia nie kupią i poważnie się zastanowią zanim nabędą karnet lub bilet na W69.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje