Reklama

Reklama

Prawda żużla. Układ zamknięty w Unii Tarnów. Rada Nadzorcza i prezes jak beton za czasów Grzegorza Laty w PZPN-ie

- Prezes Sady składał dymisję już z 4908348903443 razy, ale Rada Nadzorcza jakoś dziwnym trafem nigdy jej nie przyjmowała. Pokazówka? Każdy odpowie sobie sam. Na pewno nie było w jej działaniu krzty ambicji, ponieważ trzeba być Stevie Wonderem, aby nie dostrzec, że klub z tym panem u steru nie ma po prostu przyszłości.

Reklama


Reklama

Niespełna trzy lata temu, jeszcze na łamach innego portalu Dariusz Ostafiński napisał felieton o bardzo znaczącym tytule: "Panie Sady, odejdź pan, zanim wywiozą pana na taczkach." Minął szmat czasu, a tekst nic a nic się nie zdezaktualizował, bo prezes Unii Tarnów wciąż trwa na swoim stanowisku, a klub jest fazie głębokiego rozkładu.

Grono osób, które zraziło się do prezesa wzrosło. Przeciąganie liny z miastem ws. remontu stadionu trwa w najlepsze, kasa jak świeciła pustkami tak świeci, a partnerów biznesowych mogących odciążyć w sponsorowaniu Grupę Azoty jak nie było tak nie ma. Różnica jest taka, że wtedy Unia spadała z PGE Ekstraligi, a teraz jest kandydatem numer jeden do degradacji z eWinner 1. Ligi.

Za chwilę może się okazać, że i koncern chemiczny powie stop. Nową, pomniejszoną względem poprzedniej o mniej więcej okrągły milion złotych umowę podpisano ze spółką żużlową zaledwie na rok, a nowy prezes Grupy Azoty Tomasz Hinc już rzucił między wierszami, że będzie patrzył tarnowskim działaczom na ręce. Nikt nie chce wyrzucać kasy w błoto. Zwłaszcza teraz, kiedy w obliczu pandemii nawet dla firm-potentatów liczy się każda złotówka.

Pierwsze mecze sezonu 2021 pokazują, że Unia nie będzie dobrym słupem reklamowym dla GA. Po trzech porażkach z rzędu Jaskółki zamykają tabelę. Po poniedziałkowym meczu w Bydgoszczy czara goryczy przelała się chyba nawet wśród najzagorzalszych kibiców Unii.

Głowy Łukasza Sadego życzyłoby sobie pewnie przynajmniej trzy czwarte fanów. Pod wynikiem spotkania na oficjalnym fanpejdżu klubu obrodziło od niewybrednych wpisów pod adresem prezesa. W sposób dosadny nawołują go do ustąpienia z fotela prezesa. Unia jest źle zarządzana, to jasne, jak fakt, że prezes na każdy zarzut znajdzie wygodną dla siebie wymówkę. A trzeba mu oddać, że jest w tym całkiem niezły i sporo osób daje się nabrać na jego kwieciste wypowiedzi.

Prezes Sady składał dymisję już z 4908348903443 razy, ale Rada Nadzorcza jakoś dziwnym trafem nigdy jej nie przyjmowała. Pokazówka? Każdy odpowie sobie sam. Na pewno nie było w jej działaniu krzty ambicji, ponieważ trzeba być Stevie Wonderem, aby nie dostrzec, że klub z tym panem u steru nie ma po prostu przyszłości.

Rada Nadzorcza od lat nie czuje żużlowego klimatu. Ich zachowanie przypomina, nie przystającym do obecnych trendów starych baronów z czasów PZPN-u Grzegorza Laty, czyli beton nie do skruszenia, który będzie się trzymał swoich stołków do ostatniej kropli krwi. Bo choć Sady jest na pierwszym planie, to Rada puszcza muzykę, do której on tańczy. Oby tylko za chwilę z głośników nie popłynął marsz żałobny, albo "Zostawcie Titanica" Lady Pank.

To ostatni dzwonek żeby ratować czarny sport w Tarnowie. 2. Liga Żużlowa mogłaby być gwoździem do trumny, a przecież mówimy o jednym z najbardziej utytułowanych klubów minionej dekady. Dlatego Unii potrzebny jest twardy reset, nowe otwarcie, zerwanie ze starym układem, pisząc oględnie wyrwanie go z korzeniami. Żadne przesuwanie starych pracowników klubu po innych funkcjach. Już parę razy słyszało się pokątnie, że Sady przestałby być prezesem, ale wróciłby na dawne poletko, czyli dyrektora technicznego. Cytując redaktora Ostafińskiego ze wspomnianego na samym początku tekstu: "W Tarnowie ludzie żartują, że Łukasz pracował kiedyś na stacji benzynowej i nawet tam sobie nie poradził." To już było, dziękujemy.

Z drugiej strony, gdybym miał pewność, że klub przetrwa trawiący go potworny kryzys i np. po spadku do 2 LŻ przyszliby nowi ludzie, ze świeżym spojrzeniem, z fajnym pomysłem na Unię Tarnów, biorę to w ciemno kosztem utrzymania w eWinner 1. Lidze i dalszego ciągnięcia aktualnego stanu.

Parę miesięcy temu wpuszczono do Unii odrobinę świeżej krwi. W klubie zatrudniono Grzegorza Habla i powierzono mu obowiązki dyrektora ds. marketingu i promocji. W krótkim czasie udało mu się poprawić leżący na łopatkach marketing oraz pozyskać kilku sponsorów. Pewnie zrobiłby więcej, ale strategiczne decyzje zapadają poza nim i do powiedzenia ma raczej niewiele. To jedyna osoba, której warto dać szansę dalszego wykazania się i nie należy jej traktować jako człowieka z poprzedniego rozdania. A pracy dalej jest multum. Począwszy od naprawy wizerunku klubu, oczyszczenia atmosfery wokół, odbudowanie relacji ze sponsorami poprzez wejście na spalone przez sternika klubu grunty. 

W czwartek informowaliśmy, że deweloperska firma Dasta Invest rozważa mocniejsze zaangażowanie się w sponsoring Unii Tarnów. Ale takie naprawdę z przytupem. Stanisław Szydłowski jeden z właścicieli przedsiębiorstwa parę lat temu zaangażował się w ratunek piłkarskiej Wisły Kraków, a teraz mógłby zostać mężem opatrznościowym niechybnie chylącego się ku upadkowi innego klubu z Małopolski. Jednym z warunków wyłożenia grubej kasy powinno być jednak zburzenie starych fundamentów i postawienie nowych. Kibicom Jaskółek, a więc i sobie życzę zatem po piętnastu latach przerwy drugiego wujka Grzegorza Ślaka oraz zamknięcia rozdziału z Łukaszem Sadym i RN w roli głównej.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL