Reklama

Reklama

Prawda żużla. Prezes w czepku urodzony. Mówili, że ma węża w kieszeni, a on ubił złoty interes

- Kiedy działacze z Leszna zgodnie z regulaminem zażądali ekwiwalentu za Kuberę, prezes Motoru Lublin zagrał w zimie va banque. Kwota jakiej mogli się domagać mistrzowie Polski była kosmiczna, ponieważ chodziło nawet o 600 tys. zł. Jakub Kępa nawet nie podjął próby negocjacji, czy zbicia ceny, chociaż istniało duże prawdopodobieństwo, że będzie miał zawodnika dopiero od czwartej kolejki. Teraz tryumfuje, bo ma żużlowca za darmo i na dodatek, zamiast dwóch meczów absencji, wyjdzie jeden.

Reklama


Reklama

W Polsce od kilku dni mamy do czynienia z drastycznym załamaniem pogody. W niektórych miastach sypnęło nawet śniegiem. Prognoza na kolejne dni wcale nie jest lepsza, dlatego PGE Ekstraliga odpowiednio wcześnie odwołała całą, zaplanowaną ten weekend trzecią kolejkę.

Prawie wszyscy kibice załamani, bo żużla od piątku do niedzieli nie będzie. Słowo prawie jest tutaj użyte celowo. W Lublinie zamiast lamentów, z powodu przełożenia spotkania przeciwko Betard Sparcie Wrocław, w czwartkowy wieczór wystrzeliły korki od szampanów. A już w domu u prezesa Motoru - Jakuba Kępy na pewno stuknięto się lampkami.

Powód? Miały być trzy mecze absencji Dominika Kubery, a skończy się tylko na jednym. Chociaż między Bogiem a prawdą, nawet z oczekiwanym jak na zbawiciela wychowankiem Fogo Unii Leszno, lublinianom nie wróżono sukcesu w Gorzowie.

Kiedy działacze z Leszna zgodnie z regulaminem zażądali ekwiwalentu za Kuberę, Kępa zagrał va banque. Kwota jakiej mogli się domagać mistrzowie Polski była kosmiczna, ponieważ chodziło nawet o 600 tys. zł. Prezes Motoru nawet nie podjął próby negocjacji, czy zbicia ceny. Józef Dworakowski pewnie puściłby go po dużym rabacie, ale Kępa wiedział swoje.

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że Kępa doskonale wiedział, co robi. Wziął leszczynian na przeczekanie, choć parę miesięcy temu wiele osób radziło mu, aby nie świrował, nie pokazywał, że ma węża w kieszeni, bo Kubera będzie ważnym elementem jego misternie budowanej w listopadzie układanki na pozycję U24.

Kępa nie słuchał. Rozwiązał umowę z Kuberą i podpisze ją jeszcze raz w poniedziałek, kiedy Fogo Unia swój papier będzie mogła już wyrzucić do kosza. Wyszło na Kępy. Raz, że nie wywalił kasy w błoto, a wręcz jeszcze zaoszczędził. Nie zdziwię się, jak za chwilę pan Kuba wyląduje na czarnej liście u szefów Fogo Unii. Z Hampelem ubił świetny interes, a teraz jeszcze dostał Kuberę za darmo, bez uszczerbku dla wyniku na początku sezonu

Prezesowi Motoru można by parę rzeczy zarzucić, ale na pewno nie to, że nie potrafi działać radykalnie i z dużym wyczuciem. Teraz jeszcze zapracował na miano szczęściarza, człowieka w czepku urodzonego oraz mistrza zimnej kalkulacji.

W pierwotnej wersji Motor bez Kubery miał radzić sobie w dwóch spotkaniach u siebie i jednym wyjazdowym. Padło tylko na Gorzów, o którym już wcześniej wspomnieliśmy. Pozostałe mecze to potyczki na swoim obiekcie z Eltrox Włókniarzem Częstochowa i Betard Spartą. Start Kubery zwłaszcza w spotkaniu z ekipą spod Jasnej Góry urastał do rangi priorytetu. Prognozuje się bowiem, że oba zespoły między sobą rozstrzygną losy awansu do play-off i jednego miejsca w czwórce. Fogo Unia, Moje Bermudy Stal i Betard Sparta spełniają na tę chwilę papierowe oczekiwania i jeżdżą w innej, nieosiągalnej dla reszty lidze. 


Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje