Reklama

Reklama

Prawda żużla. Deszcz pieniędzy dla lidera Polonii. Co musi zrobić prezes żeby zatrzymać Tarasienkę?

- Jeśli lider Abramczyk Polonii Bydgoszcz – Wadim Tarasienko utrzyma wysoką formę do końca sezonu, za chwilę nie opędzi się od ofert z PGE Ekstraligi. Nie ma grama przesady w stwierdzeniu, że w tym momencie Rosjanin jest dla bydgoszczan niezastąpiony i znaczy mniej więcej tyle, co Bartosz Zmarzlik dla Moje Bermudy Stali Gorzów.

Tarasienko podobnie jak polski podwójny mistrz świata robi różnicę i najczęściej ciągnie swój klub za uszy, a tacy zawodnicy są na wagę złota. Gdyby nie defekt motocykla na prowadzeniu w poniedziałkowym meczu przeciwko Arged Malesie Ostrów, Wadim cieszyłby się z dużego kompletu osiemnastu punktów. Parę minut później i tak utonął w objęciach kolegów, zostając bohaterem Abramczyk Polonii. Zwyciężając ostatni wyścig, rzutem na taśmę zapewnił swojej ekipie tryumf w meczu.

W Bydgoszczy pieją z zachwytu, bo dawno nie widzieli u siebie zawodnika, które widowiskowe akcje z przyklejonym tylnym kołem do bandy tak łudząco przypominają szarże Tomasza Golloba z najlepszych lat. Profesor z Bydgoszczy jest również dyrektorem sportowym klubu i często udziela wskazówek żużlowcom Abramczyk Polonii. Wadim wyrasta na prymusa w jego klasie, otrzymując status jednego z bardziej pojętnych uczniów.

Reklama

Tarasienko może pójść drogą swojego wujka Artioma Łaguty, którego kariera znalazła się w pewnym momencie na ostrym zakręcie. Kiedy w... Bydgoszczy położono na nim krzyżyk, pomocną dłoń w ostatniej chwili podał mu Marek Cieślak. Wziął go do Tarnowa, a tam Artiom odrodził się niczym feniks z popiołów i teraz 30-latek jest jedną z najjaśniej święcących gwiazd całej PGE Ekstraligi. Elementów wspólnych jest zdecydowanie więcej. Wadim podobnie jak Artiom używa silników wychodzących z warsztatu Ryszarda Kowalskiego.

Złośliwi mówią, że Tarasienko będzie szybki dopóki nie rozleci mu się najlepszy silnik, że wtedy przejdzie prawdziwą weryfikację. Może się jednak okazać, że zanim Wadimowi padnie złota jednostka, na jego stole będzie leżał już stos propozycji od prezesów z PG Ekstraligi, z szansą na podpisanie kontraktu życia.

Jerzy Kanclerz stanie pewnie na głowie i jeszcze zaklaszcze żeby przygoda Tarasienki z Bydgoszczą nie trwała tylko rok. Oczywiście ta sportowa, bo prywatnie w kujawsko-pomorskim Wadim uwił sobie gniazdko, niedawno urodziło mu się dziecko z i tym miastem Rosjanin wiąże przyszłość.

Opcja, która mogłaby przekonać Tarasienkę do przedłużenia umowy z Abramczyk Polonią rysuje się jedna. Na starcie odrzucamy scenariusz, że bydgoszczanie w tym sezonie uzyskują awans do PGE Ekstraligi, bo ten trąci trochę przykurzonymi książkami stojącymi na półce z fantastyką.

Raz, prezes Kanclerz musiałby głębiej sięgnąć do kieszeni, dwa, obudować wokół Tarasienki skład, który w sezonie 2022 skutecznie włączy się w batalię o PGE Ekstraligę. I to nie byłoby wcale złe rozwiązanie dla samego żużlowca, który wzorem innego rodaka - Wiktora Kułakowa mógłby ugruntować swoją pozycję w eWinner 1. Lidze, a potem stopniowo podnosić sobie poprzeczkę. Zamiast chochlą jeść łyżeczką.

Inna sprawa, że Tarasienko opanował tor w Bydgoszczy do perfekcji, jeździ przy Sportowej z zamkniętymi oczami i nie wiadomo, czy będzie mu się chciało zmieniać pracodawcę, zwłaszcza, że miejsce zamieszkania i długie podróże na drugą stronę Polski były głównym powodem, dla których Wadim podziękował Wilkom Krosno.

Niewykluczone, że Rosjanina zobaczymy jeszcze w tym roku w PGE Ekstralidze. Zawodnik ma podpisany kontrakt na gościu w Marwis.pl Falubazie Zielona Góra, ale wystąpi w nim tylko wtedy, gdy ktoś z podstawowego składu ekstraligowca otrzyma pozytywny test na koronawirusa więc lepiej żeby chrzest bojowy przechodził niekoniecznie korzystając z nieszczęścia kolegów.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama