Reklama

Reklama

Potrzebowali 170 tysięcy klocków, by zbudować figurę mistrza

Tomasz Gollob, żużlowy mistrz świata, który jest sparaliżowany i porusza się na wózku od wypadku na crossie w kwietniu 2017 roku, wrzucił na Instagrama zdjęcie figury swojej osoby wykonanej w skali 1:1. Ma ona przypomnieć o czasach Gollobomani.

Do zbudowania figury Tomasza Golloba w skali 1:1 wykonawcy użyli aż 170 tysięcy klocków lego. Tyle, bo ułożono z nich nie tylko postać wielkiego żużlowca, ale i też motocykl, na którym zdobywał złoty medal.

Gollobomania, czyli szalone lata 90-te

Inna sprawa, że figura z Gollobamanią niewiele ma wspólnego. Powstała w 2018 roku, więc rok po tragicznym wypadku i osiem lat po zdobyciu przez Tomasza tytułu mistrza świata. Swoją drogą, to Gollobamania nawet nie wiąże się z tym okresem, lecz latami 90-tymi, kiedy Polak bił się w Grand Prix z najlepszymi, pokazując ofensywny i efektowny styl jazdy.

Po wielu latach posuchy (poprzednio polscy żużlowcy medale zdobywali w latach 70-tych) Gollob stał się taką naszą nową nadzieją. Dla zagranicy był natomiast facetem z bloku wschodniego. Pierwszym od dłuższego czasu, którego oni musieli się bać.

Reklama

Gollob od początku startów w turniejach mistrzostw świata, potem przemianowanych na cykl Grand Prix, mocno rozpychał się łokciami i odważnie zapowiadał walkę o złoto. Na dokładkę chodził własnymi ścieżkami, z nikim nie miał kontaktu. Nie był przez to lubiany przez zagranicznych zawodników. Gdy swego czasu ostro potraktował na torze Craige’a Boyce’a, a ten do niego podszedł i uderzył go w twarz, za co został ukarany, to obcokrajowcy zrzucili się na grzywnę dla agresora.

Dla polskich kibiców Tomasz Gollob był wyjątkowy

Dla polskich kibiców Gollob był jednak tym jedynym i kochanym bez względu na to, co zrobił. Wielu fanów jeździło za nim po całej Europie, mając nadzieję, że to właśnie teraz zdobędzie on złoto. Najbliżej było w 1999 roku. Wtedy na ostatni turniej do Vojens Gollob jechał jako lider. Jechał też jednak kontuzjowany po kraksie w finale Złotego Kasku, gdzie przeleciał przez bandę, uderzając w stojący za nią słupek. Nie miał prawa obronić pierwszego miejsca. Zwłaszcza że rywale jechali na Tony’ego Rickardssona.

Jakby nie spojrzeć, to 1999 rok był szczytowym momentem Gollobomani, a największym symbolem stał się finałowy bieg Golloba z Jimmym Nielsenem z wrocławskiego finału GP. Wielu uważa ten wyścig za najpiękniejszy w historii. Gollob napędzający się przez cztery okrążenia, by na ostatniej prostej odbić się od bandy i wyprzedzić Szweda, to obrazek znany nie tylko żużlowym kibicom. To wtedy Zbigniew Boniek padł przed Gollobem na kolana.

Golllob obecnie jest ekspertem nSport+, ale i też człowiekiem, który pokazuje w mediach społecznościowych walkę o powrót do zdrowia po wypadku. Od 2017 jest sparaliżowany od linii klatki piersiowej w dół i porusza się na wózku. Ostro jednak ćwiczy, licząc na poprawę. Rozważa też możliwość wyjazdu na leczenie eksperymentalną metodą do Szwajcarii.



Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy