Polski mistrz świata dopłacił do złota. Nie zarobił ani złotówki
Nie od dziś wiadomo, że zawodnicy dokładają do jazdy w cyklu Grand Prix. Nie są w stanie pokryć kosztów z samych nagród za poszczególne miejsca od organizatorów. Bartosz Zmarzlik choć po raz piąty zdobył tytuł indywidualnego mistrza świata, dopłaci do złota jakieś 200 tysięcy złotych. Gdyby nie prestiż i widoczność sponsorów podczas tak ważnej imprezy, a co za tym idzie intratne kontrakty sponsorskie, ta gra nie byłaby warta świeczki.

Organizatorzy przewidują następujące gratyfikacje dla zawodników. Poniższe ceny są wyrażone w kwotach netto, w walucie euro.
1 miejsce - 16 500
2 miejsce - 12 500
3 miejsce - 10 000
4 miejsce - 9 000
5 miejsce - 7 750
6 miejsce - 7 750
7 miejsce - 7 250
8 miejsce - 7 250
9 miejsce - 6 500
10 miejsce - 6 250
11 miejsce - 6 000
12 miejsce - 5 750
13 miejsce - 5 500
14 miejsce - 5 250
15 miejsce - 5 000
16 miejsce - 4 750
17 miejsce - 1 000
18 miejsce - 1 000
Zmarzlik jak dotąd zajmował w Chorwacji czwarte miejsce (9 000), w Warszawie drugie (12 500), w Landshut drugie (12 500), w Pradze trzecie (10 000), w Malilli pierwsze (16 500), w Gorzowie drugie (12 500), w Cardiff dziesiąte (6 250), we Wrocławiu siódme (7 250) oraz w Rydze pierwsze (16 500). Nie bierzemy pod uwagę turnieju w Vojens, który w momencie powstawania niniejszego artykułu jeszcze się nie skończył.
Łącznie w dziewięciu turniejach Bartosz Zmarzlik zarobił 103 tysiące euro netto, co przekłada się na kwotę zaledwie około 442 tysięcy złotych. Zważając na rangę mistrzostw świata to śmieszna suma, z której Polak nie zarobi zważając na jego koszty podróży, hoteli, utrzymania teamu, sprzętu oraz tym podobnych.
Żużel. Wszystkie koszty są po stronie Zmarzlika
Zawodnicy w cyklu Grand Prix nie otrzymują osobnych zwrotów za podróże, hotele czy jakiekolwiek części do motocykli. Wszystkie koszty konieczne do pokrycia ponoszą żużlowcy i "gratyfikacja" organizatora za poszczególne miejsca ma im pozwolić na pokrycie tychże kosztów. Najsłabsi w cyklu dokładają krocie do interesu. Bartosz Zmarzlik, choć jest od lat najlepszy również dokłada, bo inwestuje ogromne pieniądze w sprzęt.
Oprócz wspomnianych gratyfikacji za poszczególne pozycje w turnieju zawodnicy otrzymują za darmo catering po zawodach oraz po 4 bilety na każdą z rund Grand Prix do własnej dyspozycji.
Żużel. Tyle kilometrów pokonał Zmarzlik
Spore koszty obejmuje samo paliwo, choć Bartosz Zmarzlik nieco odmiennie do innych zawodników i tak na tym oszczędza, bo preferuje transport busem niż samolotem. Nawet z Cardiff nasz mistrz świata jechał busem. Bartosz Zmarzlik na Grand Prix i z powrotem pokonał 16 tysięcy kilometrów busem. Podczas kilku rund Grand Prix należy dodać także hotele, które musi zapewnić sobie i całemu teamowi.
Żużel. Tyle inwestuje Zmarzlik w Grand Prix
Bartosz Zmarzlik w bieżącym sezonie wyda ok. 2 miliony 200 tysięcy złotych. To więcej niż przed rokiem, co spowodowane jest m.in. testami innych silników. Team Bartosza Zmarzlika nie zna dokładnych wyliczeń co do samego cyklu Grand Prix, bo większość części motocykla używanych jest i podczas GP i zmagań ligowych.
Wiadomo jednak, że na Grand Prix jest specjalna mobilizacja sprzętowa i nie ma żadnego oszczędzania, podobnie jak na PGE Ekstralidze. Estymuje się, że jeden sezon startów Zmarzlika w Speedway Grand Prix kosztuje około 800 tysięcy złotych. Z nagród w samym cyklu tego nie zarobi, zatem dużą rolę grają tu sponsorzy. Łatwo policzyć, że nasz mistrz świata dopłaci łącznie około 200 tysięcy złotych do złotego medali.
Zobacz również:














