Reklama

Reklama

Polski menedżer nie zostawi rosyjskiego mistrza na lodzie

Rafał Lewicki uznawany jest za ojca sukcesów Artioma Łaguty. Dzięki tej współpracy Rosjanin dołączył do światowej czołówki, a w zeszłym roku został mistrzem świata. Na razie on i jego rodacy są zawieszeni i nie mogą startować ani w Grand Prix ani w polskiej lidze. Jeżeli kiedyś sytuacja ulegnie zmianie, Łaguta może liczyć na powrót Lewickiego do swojego zespołu.

Rafał Lewicki nie zostawi Artioma Łaguty na lodzie

Rafał Lewicki to jeden z najbardziej uznanych żużlowych menedżerów na rynku. Słynie z tego, że dobrze czuje ten sport i ma dużą wiedzę związaną z przygotowaniem sprzętu. Swoje robi też wieloletnia praktyka w środowisku. Wcześniej współpracował bowiem m.in. z Tomaszem Gollobem, Krzysztofem Kasprzakiem, czy Bjarne Pedersenem.

Kilka dni temu informowaliśmy, że Lewicki dołączył do teamu Kacpra Woryny. Początkowo ten ruch wydawał się zaskakujący, bo przecież chwilę wcześniej można było go zaobserwować w boksach zawodników Betard Sparty Wrocław, którym pomagał podczas meczów ligowych. W zespole mistrza Polski zatrudniony jest przecież Artiom Łaguta.

Reklama

Zmiana "barw klubowych" była o tyle zaskakująca, iż wydawało się, że Lewicki może na stałe porzucić współpracę z rosyjskim mistrzem świata. Nam udało się jednak ustalić, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Polski menedżer jest zdecydowany do powrotu do teamu Łaguty, jak tylko Rosjanie dostaną zgodę na powrót do startów. Na to raczej nie ma szans w sezonie 2022, dlatego też Lewicki postanowił pomóc właśnie Worynie. I na takim układzie może skorzystać przede wszystkim zawodnik Eltrox Włókniarza Częstochowa, który mając u boku tak doświadczoną osobę ma szansę rozwinąć skrzydła.

Nie ma konfliktu z Betard Spartą Wrocław

Ruch Lewickiego wydawał się o tyle zaskakujący, że jego samego bardzo ceni prezes mistrzów Polski Andrzej Rusko. Rutynowany działacz lubi otaczać drużynę doświadczonymi osobami. Jakiś czas temu wpadł na pomysł zatrudnienia Grega Hancocka, który wspiera sztab szkoleniowy zespołu. Do niedawna Lewicki był więc kolejną postacią z wielkim bagażem doświadczeń.

Z naszych informacji wynika jednak, że nie ma mowy o żadnym konflikcie. Lewicki ma po prostu bardziej preferować indywidualną współpracę z zawodnikiem niż z całą grupą. Poza wszystkim od dłuższego czasu dobrze zna się z Kacprem Woryną i jego otoczeniem. Zawodnikowi Włókniarza pozostaje więc czerpać garściami z tej współpracy tak długo, jak będzie to możliwe.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL