Polski klub może mieć spory problem. Przewiduje katastrofę
Od 2019 roku KS Apator Toruń ma najgorszą lub drugą najgorszą parę młodzieżowców w PGE Ekstralidze. Jeśli teraz chcą liczyć się w walce o złoto z Orlen Oil Motorem Lublin, to musi się to zmienić. Największy ciężar będzie spoczywać na barkach Krzysztofa Lewandowskiego. - Wydaje mi się, że jest coraz bardziej odporny psychicznie - przyznaje Wojciech Żabiałowicz w rozmowie z Interia Sport. Legenda klubu z Torunia za kilka lat przewiduje katastrofę na innym polu. Chodzi o transfery gwiazd, ponieważ na rynku jest coraz większa posucha. - Za dwa lub trzy lata może nie być w kim wybierać - twierdzi były mistrz Polski.

Pięć sezonów trwa niemoc toruńskiej drużyny, jeśli chodzi o juniorów. Z wyjątkiem jednego roku spędzonego w tym czasie na zapleczu, to para młodzieżowców nie przekroczyła średniej 5 punktów na mecz. Od 2019 roku jest najgorszą lub drugą najgorszą parą w lidze.
Ostatni dzwonek dla 19-latka, teraz albo nigdy
W Toruniu każdy doskonale zdaje sobie z tego sprawę. O złocie można tylko pomarzyć, jeśli choćby Krzysztof Lewandowski nie zrobi kroku naprzód. Optymizmem może napawać jego występ w fazie play-off, gdzie potrafił rywalizować z seniorami drużyny przeciwnej. Znów było widać w jego jeździe tę samą ikrę, która towarzyszyła mu podczas debiutu w PGE Ekstralidze.
Kolejnym z juniorów jest Antoni Kawczyński. Działacze wiążą z nim ogromne nadzieje, lecz na razie nikt nie oczekuje od niego cudów. Ma za sobą pierwszy ligowy sezon, w którym zanotował kilka przebłysków. Aktualnie musi zbierać doświadczenie, choć z biegiem czasu presja odnośnie wyników będzie tylko i wyłącznie rosła.
Wydaje mi się, że Krzysztof jest coraz bardziej odporny psychicznie. Wygląda to już lepiej w jego wykonaniu. Jest waleczny i uważam, że idzie to w dobrym kierunku. Antoni też poprawnie się rozwija, ale to Motor ma lepszą parę młodzieżowców. Tutaj mogą zrobić znaczącą różnicę
To może być katastrofa, posucha na giełdzie
Na pierwszy rzut oka widać, że KS Apator chce budować trzon zespołu wokół trzech nazwisk. Przedłużono już kontrakt z Emilem Sajfutdinowem i Robertem Lambertem do 2026 roku. Kwestią czasu wydaje się podpisanie dokumentów przez Patryka Dudka. Polak najpewniej czeka na oferty innych klubów, żeby po prostu wynegocjować najbardziej korzystne dla siebie warunki.
Torunianie wiedzą, że muszą zrobić wszystko, żeby jak najdłużej utrzymać tę trójkę lub chociaż dwójkę liderów. Choć teraz udało im się wyrwać takiego Mikkela Michelsena, to za parę lat może być coraz trudniej o klasowego zawodnika. - Za dwa lata może nie być w kim wybierać. Zawodnicy się starzeją, eksploatują, a na ich miejsce próżno szukać równie dobrych nazwisk - kończy.
Zobacz również:













