Reklama

Reklama

Polonia powinna mieć Bjerre na oku. Znowu może oszczędzać na sprzęcie

W sezonie 2021 padały wobec Kennetha Bjerre zarzuty o używanie w meczach wyeksploatowanego sprzętu oraz niezbyt częste serwisowanie jednostek. Duńczyk chciał punktować możliwie jak najmniejszym kosztem. Zmienił podejście dopiero po mocnej reprymendzie klubu. Wydaje się jednak naturalne, że jeśli w PGE Ekstralidze to robił, to tym bardziej spróbuje tak samo czynić na niższym poziomie.

Bjerre to nazwisko bardzo uznane w świecie żużla, choć 37-letni zawodnik od wielu lat nie jeździ już w cyklu Grand Prix. Potrafił jednak wygrywać turnieje i być chwilowym liderem stawki. Zasadniczo na arenie międzynarodowej nie osiągnął tego, co wielu mu wróżyło, ale na przyzwoitym poziomie sportowym utrzymuje się od wielu lat. Miniony sezon rozpoczął bardzo słabo i w pewnym momencie pojawiły się głosy, by odstawić go od składu. Sprawiał wrażenie niesamowicie wolnego i mającego problemy sprzętowe. Logiczne było bowiem, że żużlowiec z 20-letnim doświadczeniem nie zapomniał nagle, jak się jeździ.

Reklama

Zaczęło się mówić o tym, że Bjerre ma stary sprzęt, a pieniędzy na przygotowanie do sezonu wcale nie przeznaczył na zakupy. A przynajmniej nie na zakupy pod kątem nowych rozgrywek. Być może Duńczyk liczył, że będąc tak klasowym zawodnikiem, poradzi sobie nawet na mocno zużytych jednostkach. Sam Bjerre oczywiście zarzuty odpierał i mówił, że to nieprawda. Gołym okiem było jednak widać, że jego motocykle po prostu nie jadą. Dopiero w drugiej części sezonu się rozkręcił, ale tak czy inaczej miejsca w GKM-ie już dla niego nie było.

Abramczyk Polonia musi mieć go pod lupą

Zawodnik od nowego sezonu będzie jeździł w eWinner 1. Lidze, reprezentując barwy Abramczyk Polonii. Klub jest faworytem rozgrywek i punkty duńskiego żużlowca będą niezbędne, by wygrać ligę. Pojawia się pytanie, jak sam Bjerre podejdzie do tematu. Skoro wierzył, że wariantem oszczędnościowym da radę przejechać PGE Ekstraligę, to zapewne wierzy tym bardziej, że jest to możliwe na jej zapleczu. Rywale słabsi, to i sprzęt nie musi być z pierwszej półki. 

Prezes Jerzy Kanclerz zapewne ma świadomość tego, jakie zarzuty padały wobec Kennetha w Grudziądzu i przygotował dość sprytny system nagradzania zawodników. Każdemu musi zależeć na tym, by punktować najsolidniej, jak tylko się da. Bjerre na pewno o tym wie, ale tak czy inaczej klub musi mieć zawodnika na oku. Duńczyk nie jest typem walczaka, który na dystansie działa cuda. Wygrywa biegi głównie dzięki wyjściu spod taśmy. Jeśli sprzęt mu na to nie pozwoli, momentalnie będzie to widać po wynikach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama