Reklama

Reklama

Podwyżki cen karnetów rozwścieczyły kibiców. Niektórym odechciało się żużla

Szaleństwo cenowe, jakie obserwujemy w Polsce, dotknęło także kibiców żużla. W wielu ośrodkach znacznie wzrosły ceny karnetów na mecze. Część fanów rozumie to i tak czy inaczej deklaruje przyjście na stadion. Są jednak też tacy, którzy nie ukrywają wściekłości i grożą, że ich na stadionie nikt nie zobaczy.

Zacznijmy od tego, że ceny karnetów mogą być związane z obawą klubów dotyczącą rozegrania niektórych spotkań bez publiczności lub z ograniczoną jej ilością. Na początku tygodnia pisaliśmy o tym, że prezesi klubów są zaniepokojeni tym, co się aktualnie dzieje i co wedle wszelkiego prawdopodobieństwa dziać się będzie również na wiosnę. Cenami karnetów chcą niejako zrekompensować sobie ewentualne straty, jakie mogą ponieść z tytułu braku możliwości wpuszczenia kibiców na stadion w takiej liczbie, jaka byłaby satysfakcjonująca dla klubowego budżetu. 

Reklama

Dość napięta atmosfera panowała w komentarzach na facebookowym profilu Wilków Krosno, gdzie wielu kibiców poczuło się urażonych cenami całorocznych wejściówek. - Dziękuję bardzo klubowi za docenienie prawdziwych kibiców, którzy od lat 80. chodzą na żużel, jeżdżą za drużyną, noszą bębny itd. Za to jesteśmy nagrodzeni podwyżką. Dziękujemy za profesjonalizm. Trzeba odpuścić sobie żużel w Krośnie i oglądać go w telewizji - napisał pan Wojciech. Poparło go wielu innych. - To jest ta bonifikata za mecze "covidowe", tylko prezes zamiast minusa na klawiaturze kliknął plus - ironicznie dodał pan Tomasz.

Wściekłość w Ostrowie, szał w Bydgoszczy

Karnet normalny na mecz Arged Malesy w sezonie 2022 kosztuje 360 zł. Za ulgowy trzeba będzie zapłacić 240 zł. Koszt biletów to odpowiednio 60 i 40 zł. - Chyba ich głowa boli. Za mecz Śląsk Wrocław-Stal Mielec zapłaciłem 35 zł przy czteroosobowej rodzinie - porównał pan Tomasz. - Śmiech na sali, a zarazem żałosne. Przesada - denerwował się pan Mariusz. - Nikt nikogo nie zmusza do kupna karnetu. Jak nie pasuje, to siedź jeden z drugim przed telewizorem i oglądaj za darmo - tonowała pani Lidia, której ceny wejściówek najwidoczniej nie przeszkadzały.

Mimo rosnących cen i często trudnej sytuacji w wielu domach, są jednak ośrodki, w których karnety rozchodzą się bardzo szybko. Tak jest na przykład w Bydgoszczy, gdzie bardzo wzmocniona Abramczyk Polonia podejmie walkę o powrót do PGE Ekstraligi, w której nie było jej od ośmiu lat. Już pierwszego dnia sprzedaży zainteresowanie karnetami było ogromne, a ma to zapewne związek z poważnymi wzmocnieniami klubu. W przyszłym roku o sile zespołu stanowić będą tacy żużlowcy, jak Matej Zagar, Kenneth Bjerre oraz Adrian Miedziński. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy