Reklama

Reklama

Po co w żużlu podprowadzające? W Gnieźnie ich błąd zabrał Kościuchowi finał IMP

Błędne ustawienie podprowadzających przed drugim biegiem gnieźnieńskiego półfinału IMP sprawiło, że Norbert Kościuch i Oskar Fajfer ustawili się na niewłaściwych polach startowych. Sędzia musiał wykluczyć obu tych zawodników. Pierwszemu z nich do awansu zabrakło zaś ostatecznie tylko jednego oczka. Kibice nie kryją irytacji. – Po co nam właściwie te dziewczyny z kartonami – pytają bez ogródek.

Gnieźnieńskie podprowadzające popełniły banalną pomyłkę. Podczas każdego wyścigu zawodów indywidualnych pod taśmą ustawiają się kolejno od krawężnika: zawodnik w kasku czerwonym, niebieskim, białym i żółtym. Dziewczęta stanęły zaś za taśmą według programu obowiązującego w spotkaniach ligowych. Kierownik startu - osoba zobowiązana do sprawowania pieczy nad podprowadzającymi - został odesłany przez sędziego na trybuny, a obu zawodników wykluczono. Najbardziej sfrustrowani tym zdarzeniem są zapewne sympatycy Norberta Kościucha. W ostatecznym rozrachunku zawodnik Orła stracił awans do finału dopiero w wyścigu dodatkowym. Jeśli w feralnej drugiej gonitwie dnia zdobyłby choćby punkt, to miałby szansę walczyć o czapkę Kadyrowa w finale.

Reklama

To nie pierwsza taka pomyłka podprowadzających w nowożytnej historii czarnego sportu. Do podobnych sytuacji dochodzi na stadionach niemal co roku. Kibice w mediach społecznościowych nie kryją frustracji. Wielu z nich nie widzi żadnego sensu w instytucji podprowadzającej. Część obserwatorów twierdzi, że "dziewczyny z kartonami" powinny podzielić los znanych z Formuły 1 "grid girls". Władze cyklu zrezygnowały z ich pojawiania się na wyścigach po naciskach środowisk feministycznych. Uważano, iż nie przystają one do XXI-wiecznych standardów społecznych i są jawnym przykładem uprzedmiotawiania kobiet.

- Jesteśmy nieodłączną częścią wydarzeń sportowych. Kobiety przy organizacji imprez są wizytówką klubów lub innych podmiotów - nie zgadza się Samanta Wolna, podprowadzająca na meczach Abramczyk Polonii Bydgoszcz. - Co do tego, jak jesteśmy odbierane, to ludzie mają różne poglądy. Po części się z nimi zgadzam, ponieważ zawodnicy dobrze wiedzą, z którego pola startują i bez nas też by sobie poradzili. Czuję jednak, że moja rola w żużlu jest istotna. Zawodnicy są najważniejsi, ale my jako podprowadzające dodajemy uroku - dodaje. 

Najbardziej atrakcyjne słupy reklamowe

Aspekt wizualny i dodawanie uroku zawodom to jedno. Wskazywanie zawodnikom miejsca na starcie (w parku maszyn nie zawsze znajdują czas na śledzenie programu) to drugie. Podprowadzające pełnią także inną, nie mniej ważną rolę. Nieco lekceważąco bywają określane "najbardziej atrakcyjnymi słupami reklamowymi w Polsce". Takie określenie jest poniekąd słuszne. Przedsiębiorcy płacą za reklamę na stroju dziewcząt wyższe sumy niż za pokrycie niektórych elementów kombinezonu zawodnika czy obszycia motocykli. Marketing jest brutalny - wartość danej powierzchni określana jest przez liczbę oczu, które ta przyciąga.

Dyskusje etyczne i społeczne na ten temat będą zapewne coraz częstsze. Nie należy jednak spodziewać się tego, by kobiety z kartonami przestały być integralną częścią procedury startowej, mimo iż regulamin nie wymaga ich obecności na zawodach. Kiedy Władysław Gollob stwierdził, że stanowią one niepotrzebny wydatek dla prowadzonej przez niego Polonii Bydgoszcz, zdecydował się je zwolnić. W przeciągu kilku godzin od gruchnięcia tej wieści, lokalni sponsorzy przeprowadzili zrzutkę i opłacili dziewczętom gażę za zawody. Nie wyobrażali sobie spotkania ligowego bez nich.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: Norbert Kościuch | Oskar Fajfer | IMP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje