Reklama

Reklama

PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław - Fogo Unia Leszno 42:48

Żużlowcy Betardu Sparty Wrocław przegrali przed własną publicznością z Fogo Unią Leszno 42:48 w pierwszym meczu półfinałowym ekstraligi. Rewanżowe spotkanie 9 września w Lesznie.

Spartanie bardzo skrupulatnie przygotowywali się do półfinału play off, o czym może świadczyć fakt, że w piątek i czwartek kręcili treningowe kółka na Stadionie Olimpijskim prawie do godziny 22. Wrocławianie mieli nad czym pracować, bo końcówka sezonu zasadniczego w ich wykonaniu nie była najlepsza. Wystarczy wspomnieć, że ostatni mecz, z nie kim innym jak właśni Unią Leszno, przegrali na wyjeździe 35:55. W niedzielę było lepiej, ale i tak Sparta przegrała 42:48 i to aktualni mistrzowie Polski są bliżsi awansu do finału.

Reklama

Pierwsze pięć biegów kończyło się remisem 3:3, ale to nie oznaczało, że na torze było nudno. Już w pierwszej gonitwie po starcie goście wyszli na 5:1, ale na dystansie Tai Woffinden i Max Fricke zdołali wyprzedzić Jarosława Hampela. Chwilę później Maciej Janowski i Janusz Kołodziej stoczyli zaciętą walkę o trzy punkty a górą ostatecznie był ten pierwszy. Ciekawie też było w biegu czwartym, gdzie Piotr Pawlicki przez cztery okrążenia odpierał ataki Vaclava Milika i Maksyma Drabika.

Pierwsi przełamali rywali goście. W gonitwie szóstej Kołodziej i Brady Kurtz najlepiej wyszli ze startu i później nie dali się już doścignąć Milikowi i Przemysławowi Liszce (16:20). Chwilę później na pierwszym łuku upadek zaliczył Tai Woffinden i sędzia z powtórki wykluczył Brytyjczyka. Osamotniony Fricke musiał radzić sobie z Pawlickim i Bartoszem Smektałą.

Zanim jednak żużlowcy ponownie wyjechali na tor, nastąpiła długa przerwa, bo okazało się, że jest problem z maszyną startową. Usterki nie udało się usunąć i zawodnicy, zamiast spod taśmy, startowali od tego momentu na zielone światło. Para gości nie dała szans młodemu Australijczykowi, wygrali podwójnie i goście w całym meczu prowadzili już 25:17.

W dziewiątej gonitwie doszło do kuriozalnej sytuacji, bo wydawało się, że Kołodziej ruszył przed zgaśnięciem zielonego światła i bieg został przerwany. Dokładna analiza wykazała jednak, że leszczynianin idealnie trafił ze startem i nie było podstaw, aby przerywać jazdę. W powtórce Kołodziej ponownie był najszybszy na starcie, ale na dystansie popełnił błąd, który o mało nie skończył się upadkiem i wyprzedził go Woffinden. Trzeci do mety dojechał Fricke a stawkę zamykał Kurtz. Sparta wygrała pierwszy bieg drużynowo i było 24:30.

W dziesiątej gonitwie za Damiana Dróżdża w ramach zmiany taktycznej menadżer wrocławian Rafał Dobrucki na tor puścił Woffindena. Manewr przyniósł maksymalną korzyść, bo Sparta wygrała 5:1 i traciła do Unii już tylko dwa "oczka" (29:31). Chwilę później był już remis. Za Vaclava Milika pojechał w ramach zmiany zwykłej Drabik i ponownie przyniosło to efekt, bo wrocławianie wygrali 4:2 (33:33).

Do biegów nominowanych mistrzowie Polski przystępowali z czteropunktową przewagą, bo biegi 12 i 13 wygrali po 4:2. Ciekawy był jedynie ten drugi, kiedy do ostatnich metrów Kołodziej walczył z Drabikiem o wygraną.

Po pierwszym nominowanym wyścigu Unia zapewniła sobie wygraną w meczu, bo było 4:2 dla niej i w sumie 45:39. Ostatni bieg kibice oglądali na stojąco, ale emocji już nie było. Kolejność została ustalona zaraz po starcie, gonitwa zakończyła się remisem 3:3 a cały mecz leszczynianie wygrali 48:42.

"Trochę nas rozproszyła ta sytuacja startu na zielone światło. Jakoś tak się złożyło, że w poprzednim meczu, kiedy wygraliśmy też dwa biegi pod rząd po 5:1, to padły bandy, a dzisiaj kłopoty z maszyną startową. Jeżeli to zbieg okoliczności, to fajnie" - powiedział po meczu menadżer Unii Piotr Baron.

Dobrucki natomiast przyznał, że tor w niedzielę na Stadionie Olimpijskim nie był dla nich najodpowiedniejszy. "Mocne opady wczoraj zweryfikowały nasze plany. Robiliśmy wszystko, aby w ogóle te zawody się odbyły. Polegliśmy dzisiaj u siebie i to boli, bo nie przegrywamy często na własnym torze. To play off i trzeba jechać całą drużyną. Tu trzeba atakować ławą i nie mieć dziur w składzie, a my mieliśmy. Walczymy dalej" - dodał.

"Dzisiaj oglądałem F1 i miałem doświadczenie ze startem na światło. Oczywiście żartuję. To jest inne startowanie, bo trzeba inaczej układać ciało. Trzeba było jednak sobie radzić" - dopowiedział Sajfutdinow.

Betard Sparta Wrocław - Fogo Unia Leszno 42:48

Betard Sparta Wrocław: Maksym Drabik 10 (3, 1, 3, 1, 2), Maciej Janowski 9 (3, 1, 2, 2, 1), Tai Woffinden 9 (1, w, 3, 3, 0, 2), Max Fricke 9 (2, 1, 1, 3, 2), Vaclav Milik 3 (2, 1, 0, 0), Damian Dróżdż 2 (0, 2), Przemysław Liszka 0 (0, 0), Patryk Wojdyło 0 (0).

Fogo Unia Leszno: Janusz Kołodziej 13 (2, 3, 2, 3, 3), Emil Sajfutdinow 11 (3, 3, 1, 1, 3), Piotr Pawlicki 8 (3, 3, 1, 1, 0), Bartosz Smektała 8 (2, 2, 3, 1), Jarosław Hampel 4 (0, 0, 2, 2), Brady Kurtz 3 (1, 2, 0, w), Dominik Kubera 1 (1, 0, 0).

Najlepszy czas uzyskał Janusz Kołodziej (61,98 s) w szóstym biegu.

Sędzia: Artur Kuśmierz (Częstochowa). Widzów 11000.


Dowiedz się więcej na temat: Betard Sparta Wrocław | fogo unia leszno | PGE Ekstraliga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje