Reklama

Reklama

Pęknięta rama zatrzymała jego karierę. Teraz wraca

Rene Bach wraca do polskiej ligi po rocznej przerwie. Jego zniknięcie przeszło w środowisku bez echa, mimo iż przez lata należał do najbardziej wyróżniających się postaci w najniższej klasie rozgrywkowej. Optibet Lokomotiv Daugavpils zrobił na kontrakcie 31-letniego Duńczyka świetny interes, bo niskim kosztem pozyskano zawodnika zdolnego do pełnienia roli lidera drużyny.

Rene Bach nigdy nie należał do najbardziej obiecujących zawodników na świecie. Ma co prawda na koncie tytuł młodzieżowego indywidualnego mistrza Danii oraz udział w 2 finałach IMŚJ, ale kluby z Ekstraligi nigdy nie wyrażały jego usługami żadnego zainteresowania. W polskich rozgrywkach debiutował już w sezonie 2008 jako zawodnik 2-ligowego Orła Łódź, ale dwoma meczami w biało-niebieskich barwach świata nie zwojował i na kolejną szansę nad Wisłą musiał czekać do sezonu 2014.

Jako senior początkowo ograniczał się do roli "strażaka". Występował w różnych drużynach, ale zawsze startował wyłącznie w kilku meczach, po czym przenosił się do innego miasta. Po epizodach w Krakowie, Pile i Rzeszowie zaliczył jeszcze rok przerwy zanim ktoś wreszcie w pełni poznał się na jego potencjale.

Reklama

Gollob go odkrył

Trwało okienko transferowe przed sezonem 2018, Polonia Bydgoszcz wychodziła dopiero z poważnych kłopotów finansowych i po raz pierwszy w swej historii doświadczyła spadku na trzeci poziom rozgrywkowy. Prezes Władysław Gollob nie zamierzał szastać pieniędzmi i zasilał kadrę swojego klubu zawodnikami bez wyrobionej jeszcze marki. Na stadion przy Sportowej 2 trafili wówczas między innymi: Matic Ivacic, Dimitri Berge czy Rene Bach.

Szybko okazało się, że transfer Duńczyka był strzałem w dziesiątkę! Bach z miejsca stał się liderem Polonii - wielokrotnie notował dwucyfrowe zdobycze punktowe i zakończył swój pierwszy pełny sezon nad Wisłą ze średnią biegopunktową na poziomie 1,922, co jak na bliżej nieznanego zawodnika ubogiego klubu z dołu tabeli było wynikiem niebagatelnym.

Pęknięta rama zatrzymała karierę

Gdy po sezonie Polonia została kupiona przez Jerzego Kanclerza i rozpoczęła drogę z powrotem na szczyt żużlowego świata, w nowym składzie znalazło się rzecz jasna także miejsce dla Bacha. Jego pozycja w Bydgoszczy była na tyle mocna, że podczas okienka transferowego nad Brdę trafił jego szwagier - Amerykanin Ricky Wells.

W 2019 roku Bach był jedną z ważniejszych postaci Polonii i zapewne w następnym sezonie jeździłby już na zapleczu PGE Ekstraligi (taką szansę dostali po awansie Berge, Ivacic, Kamil Brzozowski i Josh Grajczonek), ale jego akcje drastycznie spadły tuż przed ostatnim meczem sezonu. Po przegranym 58:32 spotkaniu finałowym w Poznaniu, za głównego winnego porażki uznano właśnie Duńczyka. Prezesa Kanclerza najbardziej zdenerwował fakt, że zjawił się on na meczu z motocyklem o pękniętej ramie. W ramach kary, 29-latek został odsunięty od składu na historyczny rewanż, w którym Polonia odrobiła z nawiązką straty i rzutem na taśmę awansowała do eWinner 1. ligi. Więcej szans nad Brdą nie dostał.

Przez rok chodził do pracy i jeździł w Danii

Jako iż plany debiutu na zapleczu trzeba było odłożyć na później, Bach przeniósł się do drugoligowego Kolejrza Opole. Nie udało mu się w tych barwach wywalczyć awansu, lecz w pandemicznym sezonie pojechał najlepiej w swojej karierze - zajął 12. miejsce w rankingu najskuteczniejszych drugoligowców. Nie spodziewał się, że mimo to opolanie nie zdecydują się przedłużyć nim kontraktu. Gdy w połowie okienka zrozumiał, że w gruncie rzeczy jest bezrobotny, większość klubów miała już przygotowane kadry. Na dodatek pojawił się utrudniający życie jego rówieśnikom przepis o zawodniku U24. Duńczyk musiał zrezygnować z polskiej ligi.

Wraca do niej teraz. Właśnie podpisał kontrakt z drugoligowym Optibet Lokomotivem Daugavpils. Przez ostatni rok nie próżnował - chodził do pracy, jeździł w innych ligach i został nawet drużynowym mistrzem Danii z Holsted Tigers. Wydaje się, że Łotysze - podobnie jak kiedyś Polonia Bydgoszcz - zrobili świetny interes wyciągając tego doświadczonego żużlowca z niebytu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje