Reklama

Reklama

Ostra odpowiedź prezesa: Szczuł, ział jadem, obrażał brata, a mnie chciał wywieźć na taczkach

Krzysztof Mrozek, prezes ROW-u Rybnik, odpowiada na zarzuty legendy klubu Eugeniusza Skupienia w wywiadzie dla Tygodnika Żużlowego. Wyjaśnia, dlaczego kazał mu opuścić park maszyn i dementuje doniesienia o złym stanie finansów. – Ten człowiek milion razy mówił mi, że zrobi ze mną porządek, wciąż też próbuje mnie zdyskredytować. On tylko chodzi i zieje jadem – przekonuje działacz.

Eugeniusz Skupień stał się zajadłym krytykiem prezesa ROW-u Rybnik Krzysztofa Mrozka, a przeciwnicy działacza biją mu brawo. Teraz prezesowi obrywa się za to, że wyrzucił Skupienia z parku maszyn. Skupień zwrócił też uwagę na kiepski stan klubowych finansów.

Krzysztof Mrozek o finansach ROW-u. Odsyła do raportu

- Za około miesiąc będzie opublikowany raport spółki - oficjalny dokument ogólnodostępny. Każdy z was może się z nim zapoznać. Wtedy zobaczy jakie bzdury powtarza pan Eugeniusz - tyle prezes pisze o stanie finansów.

O wiele szerzej odnosi się do pozostałych zarzutów. Wyjaśnia, że faktycznie dwa razy poprosił pana Skupienia o przejście na trybunę krytą w trakcie treningu szkółki, ale to miało związek z procedurami związanymi z koronawirusem. - Rodzice Lecha Chlebowskiego nie mieli żadnego problemu z tym, żeby oglądać trening syna z trybuny krytej. Gdy o to samo poprosiłem pana Skupienia, to w moją stronę poleciała lawina wulgaryzmów. Do tego doszły groźby usunięcia mnie ze stanowiska przy udziale kibiców wyposażonych w taczkę. Miał to zorganizować przy okazji meczu Polska - Reszta Świata - zdradza Mrozek.

Reklama

Prezes Mrozek zdradza, co Eugeniusz Skupień robił w parku maszyn

Prezes ROW-u pisze, ze obecność Skupienia w parku maszyn polegała na szczuciu rodziców adeptów przeciwko klubowi, zaczepianiu obsługi technicznej treningów, obrażaniu toromistrzów, a nawet własnego brata, trenera klubu Antoniego Skupienia. Miał publicznie dyskredytować jego pracę. - Zostałem poproszony przez te osoby o zapanowanie nad niestosowanym zachowaniem pana Eugeniusza - wyjaśnia Mrozek.

- Byłem świadomy tego, że po zakończeniu współpracy z panem Eugeniuszem jego frustracja osiągnie apogeum i za wszelką cenę będzie próbować mnie zdyskredytować. Tak też jest - przekonuje prezes ROW-u.

Skupień miał grozić Mrozkowi, że zrobi z nim porządek, bo ten jest zły i niczego nie potrafi. - Ciągle powtarza, że jego noga na stadionie nie powstanie, a jednak na treningi szkółki chodzi i zieje jadem. Mało tego ciągle wydzwania do pracowników klubu, do zawodników i rodziców adeptów i próbuje wyciągnąć informacje w celu wywołania kolejnej awantury. Taki już jego urok - kwituje Mrozek.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje