Reklama

Reklama

Orzeł Łódź mógłby pozbawić ręki niejednego eksperta

Po okienku transferowym niektórzy eksperci dawali sobie uciąć rękę, że Orzeł Łódź spadnie w tym roku z eWinner 1. ligi. Tymczasem podopieczni Adama Skórnickiego byli blisko sprawienia sensacji - mogli nawet wejść do play-off. Za rok łodzianie mają być jeszcze mocniejsi - Luke Becker, Brady Kurtz i Mateusz Dul to solidny fundament.

Komentarz: Miało być fatalnie, a wyszło... w sumie całkiem nieźle. Zespół Adama Skórnickiego zajął 6 miejsce w lidze i jeszcze na 3 kolejki przed końcem miał szanse na sensacyjne wmieszanie się do walki o udział w fazie play-off. Kolejny raz okazało się, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca ani skazywać drużyny na porażkę już w listopadzie. Teraz Witold Skrzydlewski zapowiada, że za rok Orzeł ma być jeszcze lepszy. Na pewno jest na czym budować - Luke Becker, Brady Kurtz czy Mateusz Dul zostali w Łodzi tak odkurzeni, że mogą poprowadzić Orła do najwyższych celów.

PLUSY:

Reklama

Utarli nosa ekspertom. Jeszcze jesienią wielu ekspertów dałoby sobie uciąć rękę, że to właśnie Orzeł Łódź zajmie ostatnie miejsce w eWinner 1. lidze. I co? I dziś mogliby jeść obiad albo nożem, albo widelcem, a nie oboma sztućcami naraz. Mogą oni oczywiście ripostować, że jesienią nikt nie spodziewał się takiego kryzysu Unii Tarnów, ale za Orłem został uplasowany także Aforti Start Gniezno.

Luke Becker - młody wujek z Ameryki. O 22-latku z Californii od lat mówiło się co prawda jako o jednym z największych zagranicznych talentów, ale nikt chyba nie spodziewał się, że po roku niemal całkowitej przerwy od jazdy będzie on w stanie spisywać się tak świetnie. Debiutancki dla siebie sezon na zapleczu zakończył ze średnią 1,853 punktu na bieg. Odrzucił oferty z PGE Ekstraligi i zdecydował się pozostać w Łodzi na jeszcze jeden sezon.

Brady Kurtz wyszedł z dołka. W zeszłym roku mówiono już o nim w czasie przeszłym - jako o jednym z najbardziej zmarnowanych talentów ostatnich lat. W tym sezonie udowodnił jednak, że z ważnym zawodnikiem mistrzowskiej Fogo Unii Leszno łączy go nie tylko nazwisko. Ze średnią biegopunktową na poziomie 2,194 uplasował się w pierwszej piątce zawodników eWinner 1. ligi. Był najwyżej sklasyfikowanym żużlowcem, którego zespół nie wziął udziału w fazie play-off.

MINUSY:

Porażka ze statystami. Nie można rzecz jasna porównywać składu Unii Tarnów na mecz z Orłem Łódź z zestawieniem, jakie Paweł Baran miał do swojej dyspozycji w środkowej fazie sezonu, ale faktem statystycznym pozostaje, że jedynym klubem pokonanym w tym roku przez czerwoną latarnię z Mościc był właśnie Orzeł. Co gorsza, zdecydowanym liderem tarnowian w tym spotkaniu był Rohan Tungate, który odchodził z Orła w niemiłej atmosferze.

Pozwy sądowe w formule "każdy z każdym". Najpierw Witold Skrzydlewski razem z innymi sponsorami chciał pozywać sędziego, później sędziowie chcieli pozywać Skrzydlewskiego. Wszystko przez słowa sponsora, który zarzucał arbitrom działanie w ramach spółdzielni przeciw Orłowi. Skończyło się na strachu i niesmaku.

Cytat sezonu:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje