Reklama

Reklama

Orzeł Łódź chce odrobić straty i świętować awans do ekstraligi

Żużlowcy Orła Łódź szykują się na fetę. Ich niedzielny mecz z Lokomotivem Daugavpils zdecyduje o triumfie w pierwszej lidze.

- Rywale przyjadą popsuć nam humory, ale to my będziemy górą - przekonuje trener łódzkiej drużyny Lech Kędziora.

Reklama

W pierwszym finałowym pojedynku na Łotwie Orzeł uległ Lokomotivowi 43:47. Mimo porażki, szkoleniowiec gospodarzy do rewanżu podchodzi z dużym spokojem i wiarą w końcowy sukces.

- Pozycja wyjściowa jest dobra. Cztery punkty straty można odrobić już w dwóch pierwszych wyścigach i jestem przekonany, że w niedzielę okażemy się zwycięzcą dwumeczu. Przemawia za nami kilka atutów. Pojedziemy na własnym torze i przed naszą publicznością. W przekroju całego sezonu byliśmy najlepszą drużyną i wierzę, że potwierdzimy to w "grande finale". W niedzielę razem z naszymi kibicami chcemy świętować awans do ekstraligi - powiedział Kędziora.

Jednocześnie zaznaczył, że w rewanżu spodziewa się ciężkiego i emocjonującego meczu, bo Lokomotiv to bardzo niewygodny rywal. Zdaniem trenera, kluczem do zwycięstwa będzie mobilizacja, dobre starty oraz odpowiednio przygotowany tor.

- Liczę też na równą jazdę całego zespołu, tak jak było to w całym sezonie, ale nie udało się w Daugavpils. Świetnie punktowali tam Jakub Jamróg i Timo Lahti (razem zdobyli 29 punktów - red.), lecz zawiódł dotychczasowy lider - Robert Miśkowiak (6 pkt) oraz Tomasz Gapiński (2 pkt). Wyjątkowo jednak nie pasował im twardy tor przygotowany przez Łotyszy - tłumaczył opiekun łodzian.

Oprócz Jamroga, Lahtiego, Miśkowiaka i Gapińskiego w awizowanym przez trenera Orła składzie znaleźli się również Michał Piosicki i Hans Andersen. Duńczyk wróci na tor po niedawnej operacji dłoni.

W ekipie gości wystąpią zaś: Maksims Bogdanovs, Fredrik Lindgren, Kjastas Puodżuk, Joonas Kylmaekorpi, Andrejs Lebedevs i Davis Kurmis.

Orzeł już po zakończeniu rundy zasadniczej mógł cieszyć się z awansu, ponieważ ze względów proceduralnych do ekstraligi nie zostanie wpuszczony klub z Łotwy. - Mimo to finał traktujemy prestiżowo i chcemy go wygrać. Dla nas liczy się bowiem awans wywalczony tylko w sportowy sposób. Jeżeli udowodnimy na torze, że zasługujemy na awans, wtedy rozważymy, czy stać nas na występy w elicie - podkreślił prezes Orła Witold Skrzydlewski.

Dodał, że na finałowy pojedynek klub przygotował dla kibiców wiele niespodzianek. M.in. w roli podprowadzających wystąpią siatkarki Budowlanych, będzie też specjalny program.

- Szykujemy fetę i bez względu na wynik zachęcamy widzów do pozostania na stadionie. Na mecz zapraszamy też kibiców z Warszawy, Pruszkowa i Wołomina, gdzie mamy swoje fankluby. Osoby z tych miast po okazaniu dowodu osobistego wejdą na stadion za darmo - zachęcał szef Orła.

Niedzielne spotkanie na łódzkim torze rozpocznie się o godz. 13.45.

Dowiedz się więcej na temat: Orzeł Łódź | Żużlowa 1 liga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje