Reklama

Reklama

Około 40 sportowców wzięło udział w jubileuszowej gali żużla na lodzie

Około 40 zawodników sportów motorowych i prawie 2,5 tys. widzów wzięło udział w sobotę w X Opolskiej Gali Żużla na Lodzie. Zebrane podczas charytatywnej gali pieniądze trafią do trójki dzieci - w tym Julii Bonk, córki sztangisty, oraz do dwóch hospicjów.

Na opolskim lodowisku Toropol ścigali się w sobotę i dawali popisy jazdy na lodzie nie tylko żużlowcy, ale też przedstawiciele innych sportów motorowych - motocykliści terenowi, kierowcy rajdowi a także reprezentanci takich dyscyplin jak karting, quady czy enduro.

Nie zabrakło emocji i dobrze znanego fanom czarnego sportu huku silników, ale zamiast żwiru czy piasku spod kół motorów, quadów i samochodów wyścigowych pryskał kruszony kołami, zaopatrzonymi w specjalne kolce, lód. Na lodowej tafli pojawili się m.in. dwukrotny kartingowy mistrz Polski młodzików Alan Lalak, Tomasz Bajerski (Hawi) czy jeżdżąca na żużlu Czeszka Michaela Krupickowa. Turniej par żużla na lodzie wygrali Piotr Świderski i Wojciech Lisiecki (Truckport).

Reklama

Opolska Gala Żużla na Lodzie to jedna z największych imprez charytatywnych w regionie. Odbyła się już po raz dziesiąty. Po raz kolejny zorganizowana została po to, by zebrać pieniądze dla chorych dzieci i organizacji niosących im pomoc. Tym razem pieniądze zostaną przekazane na leczenie 6-letniej Zuzi Machety, 6-letniego Mikołaja Kowalów i rocznej Julii Bonk, córki sztangisty, medalisty z Londynu, Bartłomieja. Wsparcie z zebranych funduszy mają też otrzymać Stowarzyszenie Hospicjum Opolskie oraz Fundacja Domowe Hospicjum dla Dzieci.

Obecny na gali Bonk mówił, że bardzo go wzruszył widok trybun pełnych ludzi, którym nie jest obojętny los chorych dzieci. Uznał, że to gest solidarności mieszkańców miasta i ludzi sportu. "Wszyscy tu dziś z pewnością mają wielkie serca i pomagają jak mogą" - dodał.

Dotychczas pomoc z pieniędzy zebranych na poprzednich edycjach żużlowej gali na lodzie otrzymało 15 dzieci i oraz żużlowiec Rafał Wilk, który uległ poważnemu wypadkowi na torze. Jeden ze współorganizatorów gali Piotr Kumiec powiedział, że na wcześniejszych edycjach zbierano od kilkunastu do kilkudziesięciu tys. zł.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje