Reklama

Reklama

Okiem senatora Dowhana. Król jest jeden. Zielona Góra nigdy nie będzie piłkarska

Ostatnio jest głośno o Zielonej Górze w kontekście budowy nowego stadionu piłkarskiego za bagatela 100 milionów złotych. Sęk w tym, że w grodzie Bachusa król jest jeden - żużel. Piłce nożnej ciężko będzie się przebić - pisze w swoim najnowszym felietonie dla Interii Robert Dowhan


Odebrałem w poniedziałek od jednego z dziennikarzy sportowych telefon z pytaniem, czy jestem na miejscu i nie poświęciłbym im z pół godziny na wywiad. Okazało się, że byli umówieni na rozmowę z prezesem ZKŻ, ale jadąc busem nagraniowym do Zielonej Góry prawie 200 km otrzymali informację, że jednak z pogadanki nici, bo prezesa... nie ma.    

Nie ukrywam byłem bardzo zdziwiony, gdy to usłyszałem, ponieważ nawet jeżeli komuś coś nagle wypadło, to w tak profesjonalnym klubie chyba siedziały osoby, które mogły porozmawiać z przedstawicielami mediów. Wyszło słabo i zawiało lekką amatorką. Zwłaszcza, że rozmowa była "nagrana" wcześniej. Współpraca z żurnalistami, to nie tylko obowiązek, ale i świetna promocja dla klubu, a przede wszystkim przekazanie ważnych treści kibicom i sponsorom. Wyszło tak, że na wywiad załapał się Jacek Frątczak, Grzesiu Zengota oraz moja skromna osoba. 

Reklama

Ostatnio o Zielonej Górze jest głośno w kontekście budowy nowego stadionu piłkarskiego za bagatela 100 milionów złotych. Dostaję dużo pytań, co o tym sądzę. Jako człowiek sportu i mieszkaniec Zielonej Góry popieram każdą inicjatywę mającą celu poprawę infrastruktury, czy inwestycję w obiekty sportowe. Nie ważne, czy jest to stadion, boisko, zwykły plac zabaw dla dzieci. Istotne żeby był to projekt przemyślany i przyszłościowy, ponieważ nie ma nic łatwiejszego niż wydawanie publicznych pieniędzy. 

W Zielonej Górze król jest jeden - żużel. Piłce nożnej ciężko będzie się przebić. Nowy obiekt, to nie tylko boisko dla pierwszej drużyny, ale pewnie też duże zaplecze dla całej dyscypliny. A gdzie szkolenie dzieci i młodzieży?

Osobiście już wiele lat z czekam z utęsknieniem na zmodernizowany stadion przy W69. Zapowiedzi ze strony Ratusza było już tyle, że się pogubiłem w rachunkach. Na konferencjach rozdawano nam piękne foldery zadaszonego obiektu. Miało być najnowocześniej w Polsce. No właśnie miało, ale nie jest. Stadion wygląda jak wygląda, a w kontekście stawiania fundamentów pod nową arenę warto jednak pomyśleć o zielonogórskiej świątyni. Miejscowi fani zasługują, żeby móc w godnych warunkach uczestniczyć w zmaganiach swojej ukochanej ekipy. A może tak w kwestii zapowiedzi szybkiego powrotu do PGE Ekstraligi zrobić fanom niespodziankę i wyłożyć kasę na nowy obiekt przy Wrocławskiej?

Ze sportowym pozdrowieniem
Robert Dowhan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje