Reklama

Reklama

Nowa moda w żużlu, czyli trener młodszy od niektórych zawodników

W przyszłym roku drużyny ligowe poprowadzą: 35-letni Adrian Gomólski, również 35-letni Kamil Brzozowski oraz 39-letni Piotr Świderski. Każdy z nich ma spore doświadczenie zawodnicze, a w żużlu to ogromny atut. Kiedyś jeden z byłych żużlowców powiedział, że lepszy jest szkoleniowiec bez sukcesów, ale z rokiem przejechanym w lidze niż taki z pełnym trenerskim CV, który nigdy nie siedział na motocyklu.

Żużel uwielbia słowo "specyficzny". W tym sporcie specyficzne jest według jego przedstawicieli w zasadzie wszystko: technika jazdy, sama dyscyplina, ustawienia motocykla, atmosfera w parku maszyn, no i oczywiście tory. Ten w Rawiczu jest niesamowicie specyficzny. Podobnie jak ten w Grudziądzu, Bydgoszczy, Pile, Częstochowie, Poznaniu, Wrocławiu, Żarnowicy czy Krsko. Obiekty w Guestrow i Nagyhalasz też są specyficzne. Słowem - każdy jest specyficzny. Fakty są jednak takie, że sama dyscyplina pod pewnym względem jest niepowtarzalna.

Jeśli ktoś chce być trenerem żużlowym z odpowiednim autorytetem, w zasadzie nie ma wyjścia - musi choć kilka lat przejeździć na torze, tak aby rozumieć co czują zawodnicy na podstawie własnych doświadczeń. Zwróćmy uwagę, jak niewielu w ostatnich latach było szkoleniowców, którzy nie mieli żadnego doświadczenia zawodniczego. Bardzo dobrze z kolei radzą sobie ci, którzy wcale wielkimi zawodnikami nie byli. 

Reklama

Adrian Gomólski poprowadzi własnego brata

Starszy z braci będzie w przyszłym roku trenerem PSŻ-u Poznań, w którym z kolei pojedzie jego brat, Kacper. To początek trenerskiej przygody 35-letniego Adriana, który już od kilku lat praktycznie w ogóle nie jeździł. Zespół Arged Malesy U24 poprowadzi inny debiutant, Kamil Brzozowski. Ten z kolei dopiero zjechał z toru, ale myśli o zakończeniu kariery miał już od dawna. Od kilku lat zaś szkoleniowcem jest Piotr Świderski, który będzie pracował w Rawiczu.

Świderski generalnie wszedł na rynek trenerski udanie, ale wedle relacji zawodników, ma problem z podejściem do nich. Jest zbyt autorytarny, chce mieć ostatnie słowo w każdej kwestii. Z tego też powodu nie dogadywał się we Włókniarzu np. z Lindgrenem, który świadom większych sukcesów niż jego trener, nie za bardzo chciał go słuchać.

Ciekawe, jak poradzi sobie Brzozowski, który akurat w drużynie nikogo starszego od siebie mieć nie będzie, bowiem poprowadzi zespół U24. Były żużlowiec Abramczyk Polonii jest osobą bardzo spokojną, ale czasem będzie musiał umieć wstrząsnąć drużyną. W ciągu wielu najbliższych lat, jeśli będzie kontynuował pracę trenerską w innym zespole, może jednak natrafić na wielu starszych od siebie. W żużlu to żaden problem, bo Brzozowski ma wielkie doświadczenie zdobyte na torze. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama