Nieznane kulisy wykluczenia Polaka. "Prosiliśmy o pomoc samego prezydenta"
Jury zawodów Grand Prix Danii w Vojens wyrzuciło Bartosza Zmarzlika za nieprawidłowy strój w kwalifikacjach (brak logotypu sponsora cyklu). Piotr Szymański, przewodniczący GKSŻ, odsłania kulisy tamtej decyzji. Polscy działacze stawali na głowie, dzwonili nawet do prezydenta FIM Jorge Viegasa. Wszystko na nic. Viegas nie zdołał wpłynąć na jury i odpowiedzialnego za żużel Armando Castagnę. PZM chciał napisać Zmarzlikowi kolejne odwołanie, ale team zawodnika tego nie chciał.

- Tamtego wieczora polska federacja zrobiła wszystko, co można było, żeby pomóc naszemu zawodnikowi. Napisaliśmy Bartoszowi odwołanie od decyzji jury zawodów, w którym zwróciliśmy uwagę na to, że regulamin Grand Prix nie jest w kwestii kar jednoznaczny. Mówi o nieregulaminowym stroju, ale jury może, ale nie musi karać za to zawodnika grzywną w wysokości 600 euro i wykluczeniem z zawodów - mówi Piotr Szymański, szef GKSŻ, na polskizuzel.pl, oficjalnej stronie reprezentacji.
Działacze PZM dzwonili nawet do prezydenta FIM
To nie był jedyny argument polskiej strony. - Do jury nie trafiło też to, że regulamin dyscyplinarny FIM mówi o karach adekwatnych do przewinienia i zgodnych z duchem sportu. Ta kara nie była adekwatna, ani zgodna z duchem sportu, bo przez nią Bartosz Zmarzlik stracił szansę na zdobyciu punktów w klasyfikacji, a jego przewaga nad drugim zawodnikiem stopniała z 24 do 6 punktów - zauważa polski działacz.
Szymański zdradził, że to osoby z polskiego związku, które wybrały się do Vojens napisały Zmarzlikowi odwołanie. Zrobiły nawet coś ekstra. - Przed zawodami w Vojens nie tylko napisaliśmy odwołanie, ale i też wykonaliśmy szereg innych działań mających na celu uczciwe potraktowanie naszego zawodnika. Kontaktowaliśmy się nawet z prezydentem FIM Jorge Viegasem, żeby poinformować go o problemie i prosić o pomoc. Nasze argumenty nie trafiły ani do jury, ani do dyrektora CCP FIM Armando Castagni.
Zmarzlik nie chciał kolejnego odwołania. "Trzeba uszanować jego decyzję"
Kibice i eksperci żałują, że PZM nie złożył kolejnego odwołania od decyzji jury, które można było napisać do panelu prawnego FIM. - To nie Polski Związek Motorowy jest stroną. Oferowaliśmy Bartoszowi Zmarzlikowi naszą pomoc w kolejnym odwołaniu. Stoimy murem za naszym zawodnikiem i byliśmy gotowi walczyć do samego końca o prawdę, rozpatrując różne ścieżki odwołania. Team zawodnika po przemyśleniu sprawy stwierdził jednak, że nie chce tego robić, że chce się skupić na stronie czysto sportowej i przygotowaniu do zawodów. Musimy to uszanować. Zawodnik tej klasy, co Bartosz najlepiej wie, co jest dla niego najlepsze.
Szymański wierzy, że to, co stało się w Vojens tylko zmobilizuje Zmarzlika i obroni on tytuł, zdobywając czwarte złoto. Inna sprawa, że postawa Castagni i FIM dziwi. Przepisy nie wymuszały nałożenia aż tak surowej kary. Poza tym Polska wydaje miliony na prawa do Grand Prix i szkolenie zagranicznych zawodników. Także z tych nacji, których ludzie zasiedli w jury i podjęli tę skandaliczną decyzję.












