Reklama

Reklama

Nie wystartują w lidze? Wszyscy na to liczą!

Gdy mówi się o Wolfe Wittstock, na wielu pada blady strach. Jeśli klub zgłosi się do 2. Ligi Żużlowej, to wystawi być może najgorszą drużynę, jaką widziały rozgrywki. Pytanie, czy Wilki otrzymają licencję. Do przyznania zgody nie kwapi się liga, co mocno wspierają pozostałe kluby. Nie ma się co dziwić, bo brak niemieckiego projektu w zmaganiach to dla pozostałych stron same plusy.

Kilka dni temu serwis PoBandzie zasugerował, że Wolfe Wittstock może nie pojawić się w 2. Lidze Żużlowej. Nawet mimo spełnienia wymogów licencyjnych klub i tak nie otrzyma pozwolenia na starty. Próbowaliśmy skontaktować się z członkami Wolfe w tej sprawie, ale nie otrzymaliśmy żadnych informacji.

2. Liga Żużlowa zyskałaby na jakości

Scenariusz braku Wilków w lidze jest nie tylko prawdopodobny, ale i... kuszący dla samej ligi. Skład Wolfe w tym zestawieniu nie ma szans z pozostałymi. Być może szefowie rozgrywek spróbują zatem pozbyć się niechcianego elementu.

To znacznie podniosłoby jakość zmagań. Żadna drużyna, przynajmniej przed sezonem, nie będzie miała statusu "chłopca do bicia", więc o wiele łatwiej promować rywalizację. Na mecze z Wolfe trudno natomiast zachęcić widzów. Wiadomo, że spotkanie skończyłoby się pogromem. Nic ciekawego do oglądania.

Reklama

Już w 2021 roku Wilki sprawiały wiele problemów. Tor nie zawsze odpowiednio przygotowano, jeden mecz trwał trzy godziny, a odjechano w nim osiem biegów. To wszystko uderza w całą ligę, która chce być poważna. Takie przypadki budują natomiast odwrotną renomę.

Inne kluby tylko na to czekają

Pozostali członkowie ligi pewnie zacierają ręce na brak Wolfe w stawce. Wprawdzie stracą oni dwa mecze i pięć punktów, ale przecież i tak każdy zgarnąłby darmowe "oczka". Dla klubów natomiast to spora oszczędność. Organizacja starcia to spore koszty, które w żaden sposób nie zostałyby zrekompensowane. Ilu kibiców przyjdzie na tak mało atrakcyjny mecz? Z kolei wyjazd do Niemiec to wydatki i problemy logistyczne.

Dochodzi jeszcze kwestia wypłat. W tych spotkaniach większość zawodników zrobiłaby dwucyfrowy wynik, a coś takiego mocno wyczyściłoby budżet klubu. Jedynie zawodnicy mogą czuć się pokrzywdzeni. Starcia z Wolfe byłyby nie tylko szansą na ekstra pensję, ale także poprawę średniej biegowej, szczególnie jeśli w pozostałych meczach nie pójdzie im aż tak dobrze.

Wolfe Wittstock... też skorzysta

Samemu Wolfe też przydałby zimny prysznic. Wydawało się, że gorzej niż w sezonie 2021 być nie może. Obecny skład ustaliłby jednak granicę beznadziejności na nowo. Trudno zrozumieć, po co Frankowi Mauerowi taki projekt. Nie przyniesie on przecież żadnych pieniędzy, a tylko ośmieszy zasłużony niemiecki klub. Może lepiej odpuścić sobie na jakiś czas i wrócić do tematu, gdy będzie można wystawić poważny zespół?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy