Reklama

Reklama

Nie tylko Gollob i Łaguta. Z rodziną najlepiej wychodzi się na żużlu

Gollobowie, Łagutowie, Rempałowie, Pawliccy, Holderowie – kibice żużla z marszu wymieniają najsłynniejsze rodzeństwa, które odniosły w czarnym sporcie wiele sukcesów. Często zapomina się o tych mniej znanych. Nie mają może oni w swych dorobkach aż tak licznych sukcesów, ale za to sporo ciekawych anegdot.

Od kilku dni media żyją relacją pomiędzy braćmi Skupieniami - Antonim i Eugeniuszem zwanym powszechnie "Egonem". Pierwszy z nich ma wkrótce objąć posadę szkoleniowca ich macierzystego ROW-u Rybnik, drugi jest zaś od lat skonfliktowany z prezesem klubu - Krzysztofem Mrozkiem. W środkach masowego przekazu krytykuje on krewnego za przyjęcie oferty od działacza i przyznaje, że od długiego czasu nie pielęgnuje rodzinnych relacji.

Jak przyznają osoby ze śląskiego środowiska, między braćmi iskrzyło od lat. Bardzo niechętnie rozmawiali ze sobą nawet w czasach młodości, gdy obaj reprezentowali te same barwy klubowe. Dumę chowali w kieszeń dopiero po odpaleniu motocykli - na torze rozumieli się bez słów, wprawiając w zakłopotanie wszystkich rywali. Nikt nie wyobrażał sobie rozdzielenia tej atomowej pary, nawet po zakończeniu kariery przez starszego z nich. Kiedy Antoni został szkoleniowcem miał okazję przez 2 lata prowadzić zespoły "Egona". Podobną sytuację będziemy wiosną obserwować w Poznaniu. W listopadzie ogłoszono, że nowym krajowym liderem PSŻ-u ma zostać Kacper Gomólski, zaś trenerem drużyny jego brat - Adrian.

Reklama

Młodsi Zmarzlik i Janowski na szczycie, starsi w parkingu

Takiej braterskiej pary nie dane było stworzyć na torze Zmarzlikom - Bartoszowi i jego o 5 lat starszemu bratu, Pawłowi. Dzisiejszy mechanik kapitana Moje Bermudy Stali zapowiadał się może nie tak efektownie, jak jego krewny, ale z pewnością solidnie. Niestety, jego rozwój wyhamował fatalny wypadek w finale Srebrnego Kasku 2010 na torze w Bydgoszczy. Po długotrwałej rehabilitacji wrócił co prawda do ścigania, ale już chwilę później zakończył karierę.

Zatrudnianie krewnych w roli mechaników to częsty schemat działania wśród żużlowców. Sprzętem Macieja Janowskiego zajmuje się jego starszy brat, Wojciech. On również próbował swoich sił jako zawodnik, ale ostatecznie nie podszedł nawet do egzaminu na licencję. - Miałem 14 albo 15 lat i jak raz przywaliłem, to strasznie się wystraszyłem tego. Dlatego wolę przygotowywać motory niż jeździć. Ewentualnie czasem odpalić je bratu - wyznał w filmie dokumentalnym o zawodniku Betard Sparty przygotowanym przez Red Bulla.

Holta wywrócił jego brata, on go skopał

Całkiem ciekawym epizodem zawodniczym może pochwalić się także Robert Kasprzak, brat i mechanik Krzysztofa. Kibice bardziej niż z jazdy na motocyklu kojarzą go jednak z mniej sportowych zachowań. W 2004 roku kamery uchwyciły go, gdy kopał w kask leżącego nieruchomo na torze Rune Holtę. Norweg z polskim paszportem chwilę wcześniej spowodował wypadek, w którym ucierpiał również Krzysztof. Poturbowany żużlowiec udał się później na obdukcję. Okazało się, że ma złamany nos.

Kto zostanie najlepszym sportowcem 2021 roku? - GŁOSUJ TUTAJ!

W teamie Pawła Przedpełskiego również do dziś działa jego starszy brat, Łukasz. Początkowo to właśnie on miał być żużlowcem. Młodszy z braci nawet nie wsiadał na motocykl, ograniczał się do prostych prac mechanicznych i mycia sprzętu brata. Podczas jednego z treningów został niemal siłą wciągnięty na siedzenie przez trenera Jana Ząbika. Spodobało mu się bardzo szybko. Co więcej, okazał się na tyle utalentowanym, że dziś przygotowuje się już do debiutu w roli stałego uczestnika cyklu Grand Prix.

Najlepsi przed Gollobami

Po drugiej stronie kujawsko-pomorskiego najmocniej rzecz jasna wspomina się braci Gollobów, ale na długo przed nimi prymat wiedli Świtałowie - Norbert i Rajmund. Bała się ich cała żużlowa Polska. Niekiedy rywale musieli nawet posuwać się do nielegalnych ruchów, by móc pokonać bydgoszczan. W ich czasach motocykle na zawody transportowano nie busami, a pociągiem. Jak wielki było zdziwienie działaczy Polonii, gdy okazało się, że po wyjęciu z wagonu maszyny braci nie nadają się do użytku, gdyż podczas podróży ktoś... wsypał do baków cukier.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL