Reklama

Reklama

Nastolatek, Francuz i menedżer ściągnięty z emerytury dali Niemcom awans

Awans Trans MF Landshut Devils do eWinner 1. ligi był jedną z największych sensacji minionego sezonu. Absolutni debiutanci w polskich rozgrywkach rozpoczęli swoją drugoligową przygodę od trzech porażek, ale później wypożyczyli z Abramczyk Polonii Bydgoszcz Dimitriego Berge i rozpoczęli marsz na szczyt.

Plusy:

17-letnia gwiazda. Już przed sezonem po żużlowej Polsce zaczęły krążyć pogłoski o rzekomo sporym talencie nastolatka zakontraktowanego przez Trans MF Landshut Devils. W zachwytach nad jego umiejętnościami rozpływał się przede wszystkim Sławomir Kryjom. Nikt nie sądził jednak, że Bloedorn wejdzie do poważnego żużla takim przebojem. Nie straszni byli mu nawet ściągnięci z PGE Ekstraligi Bartłomiej Kowalski i Mateusz Świdnicki.

Francuskie wsparcie. Diabły zaczęły na poważnie liczyć się w walce o najwyższe cele dopiero po wypożyczeniu Dimitriego Berge z Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Na transferze skorzystały obie strony. Francuz, który w Bydgoszczy mógł liczyć co najwyżej na bilety z dobrym widokiem na tor od razu stał się liderem bawarskiego drugoligowca i zakończył sezon jako najlepszy zawodnik rozgrywek - zdobywał średnio ponad 2,5 punktu w każdym wyścigu!

Reklama

Kryjom pilnuje, żeby to nie był drugi Wittstock

Doświadczony menedżer. Działacze z Landshut nie zamierzali powtórzyć błędu swych rodaków z północy zarządzających Wolfe Wittstock, którzy wchodząc do polskiej ligi rok wcześniej nie byli w stanie udźwignąć jej ciężaru organizacyjnego, co doprowadziło nawet do porażki walkowerem. Na Bawarii panuje stereotypowy wręcz ordnung, a to wszystko zasługa Sławomira Kryjoma - byłego menedżera Unibaxu Toruń, który wrócił do pracy po 8 latach przerwy.

Minusy:

Berge dał im nowe życie

Długo wchodzili na obroty. Bawarczyków uratował system rozgrywek, zgodnie z którym sezon nie kończy się wraz z ostatnią kolejką ligową rozgrywaną w systemie każdy z każdym, a po fazie play-off, w której udział biorą zespoły z górnej czwórki tabeli. Po fazie zasadniczej zajmowali dopiero czwarte miejsce, bo początek sezonu był dla nich kompletną klapą - przegrali 3 pierwsze mecze, a przełamali się dopiero po wypożyczeniu Berge.

Nie każdy jest jak Smolinski

Drugi młodzieżowiec. Można by żartować, że Bloedorn wyczerpał przydział talentu na najbliższe kilka pokoleń Bawarczyków. Jego partner z formacji młodzieżowej Diabłów - Marius Hillebrand spisywał się o wiele gorzej. Był przedostatnim zawodnikiem sklasyfikowanym na liście najskuteczniejszych w 2. lidze.

Cienka druga linia. Wykres siły poszczególnych zawodników Trans MF Landshut Devils z wyglądu przypominałby ciasto karpatka albo - używając bardziej profesjonalnych przykładów - sinusoidę. Smolinski, Berge czy Huckenbeck spisywali się co prawda wyśmienicie, ale Haertela, Grobauera czy Skorję starty w polskiej lidze najzwyczajniej w świecie przerosły. 

Cytat sezonu:

Liczba sezonu: 3. Trans MF Landshut Devils to trzeci w historii zagraniczny klub, któremu dane będzie ścigać się na zapleczu PGE Ekstraligi. Bawarczycy są bardzo dobrze zorganizowani, więc wiele wskazuje na to, iż bliżej będzie im do 2-krotnego zwycięzcy 1. ligi, Lokomotivu Daugavpils niż klubu z węgierskiego Miszkolca, dla którego awans okazał się gwoździem do trumny.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje