Reklama

Reklama

Największy nałóg żużlowców. Dostają od tego zawrotów głowy

Snus - nikotynowa używka rodem ze Skandynawii - wyparł papierosy z parku maszyn. Trudno znaleźć w środowisku żużlowym osobę, która nie miała styczności z charakterystycznymi torebkami. Nie wpływa na to nawet ustawowy zakaz sprzedaży takiego towaru w Polsce.

W latach dziewięćdziesiątych widok zawodnika palącego papierosa w przerwie między biegami czy po zawodach nie był niczym szokującym. Wszystko zmieniła rewolucja telewizyjna, gdy wścibskie oko kamery zaczęło pokazywać światu miejsca wcześniej głęboko ukryte. Szybko zorientowano się, że widok sportowca w oparach tytoniowego dymu nie jest zbyt atrakcyjny dla potencjalnego reklamodawcy. Ważne były też względy bezpieczeństwa. Warsztaty, boksy, a nawet busy są przecież pełne łatwopalnych substancji. Boleśnie przekonał się o tym obecny trener Motoru Lublin i były żużlowiec, Maciej Kuciapa. Przed turniejem o Złoty Kask w 1998 boleśnie poparzył się metanolem.

Reklama

Szwedzki wynalazek

Pochłoniętemu w nikotynowym nałogu środowisku żużlowemu ciężko było jednak zupełnie zerwać z uzależnieniem. Wówczas na ratunek przyszli Szwedzi i ich lokalny rarytas - snus. W dużym uproszczeniu jest to gotowana z solą tabaka, zazwyczaj pakowana w specjalne niewielkie torebki, przeznaczone do aplikacji między górną wargę, a zęby.

Unia Europejska zabrania sprzedaży tego towaru poza Skandynawią, jednak dla żużlowców nie stanowi to problemu. Wielu z nich co najmniej raz w tygodniu startuje przecież w lidze szwedzkiej, a snus można tam kupić podobnie jak papierosy w Polsce - w każdym sklepie i kiosku. Ponadto, łatwo znaleźć w internecie strony, które oferują wysyłkę używki nad Wisłę, co znacznie ułatwia sprawę w zimę. Dzisiaj trudno już znaleźć zawodnika, mechanika, działacza, trenera, który nigdy nie próbował tego wynalazku.

Lepszy od papierosa

- Jeśli ktoś pali i jest uzależniony od nikotyny, to lepiej, jak weźmie snusa niż zapali papierosa - mówił niegdyś "Przeglądowi Sportowemu" Tomasz Suskiewicz, menedżer Emila Sajfutdinowa. Ma sporo racji, aplikacja nikotyny w ten sposób jest zdaniem naukowców o wiele mniej rakotwórcza niż wciąganie jej z dymem do płuc. Snus nie wpływa również w znaczący sposób na sprawność oddechową, tak ważną dla sportowców. Z tego powodu stał się on popularny w środowisku piłkarskim. Na zażywaniu snusu przyłapani zostali choćby Jamie Vardy z Leicester City czy Karim Benzema, napastnik Realu Madryt.

Osoby, nieprzyzwyczajone na co dzień do nikotyny, pierwsze spotkanie ze snusem często kończą zawrotami głowy, a w skrajnych wypadkach nawet chwilową utratą przytomności. "Nikotynowy kop" jest w tych woreczkach dużo mocniejszy niż w klasycznym papierosie. Ponadto, na jego stosowaniu bardzo cierpią dziąsła i zęby. - Najłatwiej rozpoznać czy żużlowiec jest uzależniony od snusu po tym, jak szeroko uśmiecha się do zdjęć - żartują niektórzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama