Reklama

Reklama

Najman nokautuje Świderskiego za Włókniarza

- Dość to zaskakujące, że w świętym mieście jest tylu fachowców, a nie ma ich na co dzień przy żużlu. Prezes Maślanka dawno temu był blisko speedwaya, a dziś uważa, że ja dobrze toru nie przygotowuję. Nie wiem, skąd to wie. Na temat mojej osoby wypowiada się również Marcin Najman. Ale nikt z klubu - powiedział Piotr Świderski w rozmowie z WP. Na ripostę Najmana nie trzeba było długo czekać.

Piotr Świderski odchodzi z Włókniarza w nieciekawej atmosferze. Choć oficjalnie żadnego konfliktu nie ma, to gołym okiem widać, że nie dogadywał się w klubie praktycznie z nikim. W wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce opisał kilka spraw i uderzył w osoby związane z częstochowskim klubem, np. Sławomira Drabika czy Marcina Najmana. - Nie chcę Sławkowi nic umniejszać, ale to za moją sprawą zimą doszło do roszady w teamie Mateusza i dołączył do niego jako mechanik Darek Łapa - powiedział Świderski. 

- Nie chcę wieszać sobie medali na szyi, ale byłem przy tych chłopakach na każdych zawodach młodzieżowych DMPJ oraz wielu zapleczach kadry. Starałem się podpowiadać tyle, co wiem i co widzę. Tych podpowiedzi mało nie było. Sławek pojawiał się na zawodach w Częstochowie, może jeszcze w Opolu i gdzieś blisko. Ale nie wszędzie. Więc jeśli później Najman opowiada, że przypisuję sobie zasługi Sławka, to gość zwyczajnie mija się z prawdą i wprowadza ludzi w błąd - dodał.

Reklama

Najman ostro odpowiedział Świderskiemu

Zawodnik MMA bardzo szybko zdecydował się skontrować Świderskiego i zrobił to w bardzo mocnych słowach. - Syndrom wody sodowej największą bolączką trenera Świderskiego? Obawiam się, że tak. Jak wiecie jestem kibicem Włókniarza od urodzenia i zawsze gdy należy wesprzeć klub jestem na posterunku.  Zostałem dziś niejako wyzwany do tablicy przez Piotra Świderskiego, który uderzył w wiele kluczowych postaci częstochowskiego klubu. Co do pracy z młodzieżą, byłem na kilku treningach w sierpniu i wrześniu. Ani razu nie widziałem na stadionie Piotra Świderskiego. Za to codziennie, powtarzam codziennie, pracował w klubie Sławek Drabik. Może to o te dwa miesiące  nierozliczone chodzi Piotrowi Świderskiemu? - napisał na Facebooku (pisownia oryginalna).

- Obawiam się, że mimo wszystko nie, gdyż Włókniarz to na dziś najbardziej wiarygodny finansowo klub żużlowy w Polsce. Natomiast hitem jest wypowiedz byłego już trenera, że oszczędności spowodowały, iż prezes Michał Świącik, zamienił Świderskiego na Kędziorę? Ty tak na serio Piotrek? - pyta retorycznie.

"Oplułeś osoby, które ci pomogły!"

Najman zwróci także uwagę na to, że chcący "ułożyć" Lindgrena Świderski porwał się z motyką na słońce. Rzeczywiście, jeśli spojrzymy na osiągnięcia obu zawodników, znacznie lepiej wypada Szwed. - Sam nie wierzysz w to co piszesz. A co do zaproszenia Lindgrena pod taśmę… Naprawdę dziwisz się, że nie skorzystał? Piotrek, tak szczerze, w czym Ty mógłbyś mu pomóc? Wypchnąć motor? To nie złośliwość.  

Bokser zwrócił także uwagę na to, że to nie pierwszy raz kiedy Świderski odchodzi w podobnej atmosferze. - Oplułeś ludzi, którzy Ci przez półtora roku dali dobrze zarobić oraz dali Ci szanse na rozwój. Trzeba umieć odejść z klasą. Przynajmniej próbować. Natomiast widzę, że to obecnie poza zasięgiem trenera Świderskiego. Żegna się ze Świącikiem jak kilkanaście miesięcy temu z Mrozkiem - zakończył.

Najman już wcześniej o tym mówił

Pod koniec września w rozmowie z INTERIĄ, Marcin Najman nie mógł się nadziwić temu, że Piotr Świderski mówi o swoich sukcesach z juniorami Włókniarza. - Zatkało mnie, kiedy usłyszałem wywiad z Piotrem Świderskim w nSport+, gdzie on mówił, że jego sukces to srebrny medal MMPPK z młodzieżą. Bo z tą młodzieżą pracował przecież Drabik. Byłem lekko zażenowany tym, co mówił trener. Oddajmy jednak cesarzowi, co cesarskie. Po tych młodych widać rękę Sławka. No i prezesa trzeba pochwalić, bo on tych młodych wyszukał, ściągnął. Juniorskie sukcesy to jest zespołowa praca tych dwóch panów - ocenił.\

Zaczął także już wtedy wątek o Lindgrenie, który był jednym z głównych w jego środowym poście na Facebooku. - We Włókniarzu na dyskutowanie z Lindgrenem to mógł sobie pozwolić Sławek Drabik, trener juniorów częstochowskiej drużyny. Drabik był dwa razy mistrzem Polski, jeździł w Grand Prix, a w rundzie w Pradze otarł się o podium. Mając takie wyniki można podejść do Lindgrena. Trener, który był zawodnikiem bez sukcesów, nie może pryncypialnie stawiać swojego zdania. To musiało się tak skończyć.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy