Reklama

Reklama

Najdroższy zawodnik położył im już dwa mecze

Matej Zagar póki co nie jest jeszcze zbyt często obwiniany przez kibiców Abramczyk Polonii Bydgoszcz o porażki swojego klubu. Gdyby jednak spojrzeć na poszczególne spotkania faworyta do awansu, to wszystkie przegrane przez nich potyczki mogłyby zakończyć się inaczej, gdyby Słoweniec pojechał na miarę swych możliwości. Czy nad Brdą mają problem?

  

Matej Zagar miał wciągnąć eWinner 1. Ligę nosem. To nie żadne czcze marzenia kibiców Abramczyk Polonii Bydgoszcz, a po prostu chłodna kalkulacja. Słoweniec w minionym sezonie należał co prawda do spadającego z PGE Ekstraligi Falubazu Zielona Góra, a sam przy okazji wypadł jeszcze z cyklu Grand Prix, ale w najlepszej klasie rozgrywkowej wciąż legitymował się wszak średnią na poziomie 1,696 punktu na wyścig. Przez sporą część okienka nie wiadomo było zresztą czy aby na pewno opuści ekstraligowe podwoje, jako iż spore zainteresowanie jego usługami przejawiał beniaminek z Ostrowa Wielkopolskiego.

Reklama

W Bydgoszczy uważano go za najważniejszy transfer tego okienka, nawet w porównaniu z resztą ekstraligowego zaciągu - Kennethem Bjerre czy Adrianem Miedzińskim. Niektórzy eksperci, między innymi Władysław Gollob czy Daniel Kaczmarek, wątpili jednak w sensowność opierania marzącej o awansie drużyny na filarach tworzonych przez żużlowców niezwykle doświadczonych i znajdujących się już dawno poza szczytem swych możliwości. Prezes Jerzy Kanclerz zaznaczał jednakże, iż jest przygotowany na ewentualne związane z tym komplikacje i dawne gwiazdy będą mogły liczyć na porządne zarobki tylko w takich meczach, w których zdobędą dwucyfrowe zdobycze punktowe.

Mało kto spodziewał się jednak, iż gwiazda takiego formatu na zapleczu będzie mieć problem nie tyle z szybkością, co regularnością. Wielu bydgoszczan wciąż nie zdaje sobie sprawy ze skali problemu a Słoweniec tym czasem cechuje się morderczą statystyką czterdziestu procent - zawalił Polonii dwa z pięciu odbytych już spotkań. Z Orłem Łódź, Cellfast Wilkami Krosno czy Zdunek Wybrzeżem Gdańsk spisywał się praktycznie nienagannie, a drużyna Jacka Woźniaka odnosiła pewne zwycięstwa. Tym czasem w Landshut i podczas domowej potyczki z ROW-em Rybnik był zaledwie cieniem samego siebie. Polonia w obu tych bataliach poniosła bardzo dotkliwe porażki.

Kto jak kto, ale tak uznany zawodnik jak Zagar nie może pozwolić sobie na jazdę w kratkę. To nie nieopierzony jeszcze Wiktor Przyjemski! Bez jego regularności Abramczyk Polonii trudno będzie myśleć o wymarzonym awansie do PGE Ekstraligi. O ile słoweński komandos czym prędzej nie rozwiąże swych problemów, to jego epizodu w Bydgoszczy kibice wcale nie będą wspominać zbyt miło. 

Reklama

Reklama

Reklama