Na razie bez decyzji w sprawie Unibaksu

Komisja Orzekająca żużlowej ekstraligi nie podjęła w sobotę decyzji w sprawie kar dla Unibaksu Toruń za nieprzystąpienie do finałowego meczu ze Stelmetem Falubazem Zielona Góra. "To pierwsze z kilku posiedzeń" - powiedział wiceprezes ekstraligi Ryszard Kowalski. Najsurowsza kara, jaka może spotkać Unibax to degradacja do 1. ligi.

Obradująca w Bydgoszczy komisja rozpatruje dwa wnioski dyscyplinarne, jeden wobec klubu Unibax Toruń, drugi w stosunku do menedżera zespołu Sławomira Kryjoma. Dotyczą one podejrzenia o naruszenie kilku istotnych przepisów regulaminu sportu żużlowego oraz "podejmowania niegodnych działań polegających na uniemożliwieniu udziału zawodników w zawodach".

Reklama

Nie wiadomo ile odbędzie się w sumie posiedzeń i kiedy mogą zostać podjęte wiążące decyzje.

"Komisja ma zgodnie z regulaminem 30 dni na przeprowadzenie postępowania. Postępowanie w sprawach skomplikowanych może być przedłużone o kolejne 30 dni" - poinformował PAP Kowalski.

Pierwsze posiedzenie odbyło się w sobotę w Bydgoszczy, gdzie rozpoczęto rozpatrywanie obu spraw. Zaproszono na nie zawodników i trenerów, którzy złożyli wyjaśnienia. Na pytania komisji odpowiadali prezes klubu Mariusz Kurzawski, trener Jan Ząbik oraz zawodnicy Adrian Miedziński, Paweł Wolender i Emil Pulczyński. Zabrakło menedżera zespołu oraz dwóch innych zawodników. Wszyscy usprawiedliwili swoją nieobecność.

"Chcemy również przesłuchać pozostałych świadków, czyli zawodników Unibaksu i przede wszystkim menedżera Sławomira Kryjoma. Dokładamy wszelkiej staranności, aby decyzja w tej sprawie została podjęta w sposób rzetelny" - powiedział jeden z członków Komisji Orzekającej Łukasz Szmit.

Decyzji w sprawie ewentualnych kar dla Unibaksu nie podjęto także z uwagi na fakt, iż komisja nie otrzymała jeszcze kompletu dokumentów związanych z wyliczeniem strat jakie poniósł klub z Zielonej Góry.

Pewne jest to, że kary dla toruńskiego zespołu są nieuniknione, a ich wachlarz jest bardzo szeroki. Klubu zgodnie z regulaminem sportu żużlowego nie ominie kara finansowa za walkower, w wysokości 250 tys. złotych na rzecz rywala. Możliwe jest także odebranie torunianom srebrnych medali, a najsurowszą karą byłaby degradacja do pierwszej ligi.

Zastosowaniu tej ostatniej kary przeciwni są niemal wszyscy, łącznie z zielonogórzanami. Jak podkreślił były prezes Falubazu Robert Dowhan, takie posunięcie może spowodować wycofanie się z żużla głównego sponsora Unibaksu Romana Karkosika. Może to grozić wielką dziurą w budżecie toruńskiego klubu i zdecydowanym utrudnieniem ściągnięcia pieniędzy w ewentualnych procesach cywilnych.

Unibax chciał przełożyć niedzielne spotkanie po tym, jak dzień wcześniej w turnieju GP w Sztokholmie groźnej kontuzji doznał Tomasz Gollob. Gdy to się nie udało, toruńscy żużlowcy nie przystąpili do meczu. Sędzia przyznał walkower 40:0 dla Stelmetu Falubazu, który został mistrzem Polski. Pierwsze spotkanie w Toruniu wygrał Unibax 46:43.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje