Reklama

Reklama

Muskularny Lewis Bridger wraca do żużla. Czy to się uda? Prezes, który go odkrył ma wątpliwości

Lewis Bridger niespodziewanie ogłosił, że znów zamierza ścigać się na żużlu. Kiedyś był trzykrotnym medalistą Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów i nadzieją brytyjskiego żużla. Zapowiadał się świetnie, ale talent rozmienił na drobne. - Niestety cieszyły go inne uroki życia - mówi nam Marian Maślanka, były prezes Włókniarza Częstochowa.

Lewis Bridger uchodził za wielki talent. Nawet na miarę Tai'a Woffindena. Za czasów juniorskich prezentował się świetnie. Mówiło się, że na motocyklu może zdziałać cuda. Szybko dostrzegł go w lidze angielskiej Marian Maślanka. Ówczesny szef Włókniarza Częstochowa ściągnął go do swojego klubu, gdzie dał mu szansę. Początkowo współpraca świetnie się układała, jednak z czasem zaczęły pojawiać się problemy natury wychowawczej.

Reklama

- To był wielki talent. Na początku wszystko szło w dobrym kierunku. Miał za opiekuna byłego słynnego żużlowca Johnego Davisa. Stworzyliśmy cały program, który zakładał jego rozwój. Jednak z czasem coś się w jego sportowym życiu zaczęło zmieniać. Trudno było nam dojść do tego, o co chodzi. Był bardzo ambitny, ale cieszyły go też inne uroki życia. Nie mogliśmy nad nim zapanować. Pomagał mi nawet w ułożeniu jego kariery Greg Hancock. Ale wszystko na nic. Stwierdziliśmy, że trzeba dać go w jakieś inne środowisko z nadzieją, że to mu pomoże - opisuje Marian Maślanka.



Bridger sezony 2011-2012 spędził w klubie z Gniezna. Nie odbudował się, a właściwie wręcz przeciwnie - kryzys się pogłębiał. - Poszedł do Startu Gniezno, ale tam też się nie rozwinął. Próbował jeszcze w Rybniku, gdzie dostał szansę. Miał jeden świetny sezon, ale po czasie znów się zaczęły typowe dla niego problemy. Były przecież takie historie, że nie zdążył na lotnisko, zaspał na samolot, czy inne. Brakowało u niego jasnego podjęcia celu. Takie coś miał Tai Woffinden. Obaj zaczynali w tym samym czasie. Talenciaki niesamowite. Z tym, że jeden jest teraz trzykrotnym mistrzem świata, a drugi po raz kolejny próbuje wrócić do żużla. Zresztą jak widzę jego muskulaturę, to mam wątpliwości. Mimo wszystko darzę go sentymentem i życzę powodzenia - dodaje były prezes Włóniarza.

Bridger na sportowej emeryturze nie próżnował, bo mocno pochłaniała go siłownia i kulturystyka. Marian Maślanka mówi, że to może być jego problem. Duża waga i muskulatura to nie są sprzymierzeńcy w jeździe na żużlu. - Najpierw niech spróbuje swoich sił w lidze angielskiej. Dopiero później będzie czas, aby myśleć o startach w Polsce. Na dziś to taki kot w worku - puentuje nasz rozmówca.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Dowiedz się więcej na temat: żużel | Włókniarz Częstochowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama