Mówili na niego "złotówa". Teraz udostępnia swój hotel Ukraińcom
Rodzina Bartłomieja Kowalskiego, juniora Betard Sparty Wrocław, prowadzi prężnie działający biznes. Jego dziadkowie zajmują się przetwórstwem mięsnym, a rodzice rozwijają dom weselny, hotel i restaurację. Żużlowiec wspólnie ze swoimi bliskimi postanowił wyciągnąć pomocną dłoń dla pięciu rodzin, którzy uciekli z dalekiej Odessy do Polski. Schronienie znajdą w jego hotelu.

Bartłomiej Kowalski pomoże uchodźcom z Ukrainy
Młodzieżowiec wrocławskiego klubu to jeden z pierwszych przedstawicieli środowiska żużlowego, który zdecydował się wesprzeć mieszkańców Ukrainy w czasach zbrojnej napaści reżimu Władimira Putina na Ukrainę. Przez Polskę przepłynie cała masa uchodźców, którzy poszukują w naszym kraju schronienia. Pięć ukraińskich rodzin pochodzących z odległej Odessy trafi do hotelu, który prowadzą rodzice Bartłomieja Kowalskiego.
Całą sprawę zainicjowała Dagmara Klimek, która jest sekretarzem zawodów żużlowych w Opolu. To ona poinformowała rodzinę Kowalskich o potrzebie noclegu dla ukraińskich rodzin, a ci przyszli z pomocą. - Nie tylko sportowiec, ale również z całą rodziną niesamowicie dobry człowiek. Jedna wiadomość i błyskawiczna odpowiedź. Bardzo dziękuję za ofiarowaną bezinteresowną pomoc w formie noclegu dla pięciu osób uciekających aż z Odessy, w tym staruszki i dziecka. Jesteście niesamowici! - napisała na Instagramie pani Dagmara.

Kowalski daje przykład innym żużlowcom
Wsparcie, jakie zaoferował młody zawodnik jest najlepszym przykładem dla innych żużlowców, którzy także mogą włączyć się w pomoc Ukrainie. Co ciekawe, sam zainteresowany jeszcze kilka miesięcy temu znalazł się na ustach całej żużlowej Polski. Był bowiem bohaterem jednego z największych transferów ostatniego okienka. Opuścił Eltrox Włókniarza Częstochowę i przeniósł się do Betard Sparty Wrocław. O jego usługi zabiegało wiele klubów PGE Ekstraligi, a także te z zaplecza.
Początkowo wydawało się, że Kowalski trafi do Gorzowa, gdzie był już po słowie z tamtejszymi działaczami. W ostatniej chwili do gry o zawodnika włączyli się działacze z Wrocławia i to oni wygrali batalię o jego podpis pod umową. Niektórzy, szczególnie prezes Stali Maciej Grzyb, mocno krytykowali Kowalskiego i jego obóz za nieszczere negocjacje. Dzisiaj jednak to on staje się dobrym przykładem dla innych. Być może koleji pójdą tym tropem i włączą się we wspierania naszych wschodnich sąsiadów.








