Reklama

Reklama

Motor jak pudełko czekoladek. Nie żałowali kasy na młodzież, ale nie mają gwiazdy, a druga linia jest zagadką (plusy i minusy giełdy)

MINUSY

Reklama

Chimeryczna druga linia, czyli totolotek. Prezes Jakub Kępa nieźle zaryzykował. W genialnym filmie Forrest Gump pada w pewnym momencie kultowy cytat, że życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, na co trafisz. Przekładając go na język żużlowy podobnie może być w przyszłym sezonie z drugą linią Motoru. Gdyby sugerować się wynikami z poprzednich rozgrywek powinni ją stanowić dwaj doświadczeni Polacy: Jarosław Hampel i Krzysztof Buczkowski. Były wicemistrz świata uzyskał w 2021 roku dwudziestą pierwszą średnią, a sprowadzony z MrGarden GKM-u Grudziądz zawodnik dopiero czterdziestą siódmą. Szału nie było, więc jeśli w Lublinie marzą o medalu, wspomniana dwójka musi wystrzelić.

Ciśnienie na wynik. Do trzech razy sztuka. W trzecim sezonie w PGE Ekstralidze Motor wreszcie chce wejść do czwórki i najlepiej stanąć na podium. Sęk w tym, że czasami odnosi się wrażenia, iż w Lublinie jest obsesyjna presja na sukces. Z jednej strony to dobrze, bo świadczy o wysokich ambicjach, z drugiej nadmierne ciśnienie niejednemu już spętało nogi.

Bez gwiazdy w pierwszej linii. Jakby powiedziała młodzież plany były grube. Listę życzeń otwierał Bartosz Zmarzlik, pytano o Martina Vaculika, skończyło się zatrzymaniem trzonu z 2020 roku i ze względów regulaminowych pozbyto się Zagara. Można się tylko domyślać, dlaczego prezes obszedł się smakiem. Kępa nieźle ponoć nagrabił sobie w środowisku drastycznymi cięciami kontraktów w maju, a potem dorzucił na walkę o skład Jakubowi Jamrogowi i Pawłowi Miesiącowi nie należącego do najtańszych opcji – Jarosława Hampela. Atmosfera w momencie zrobiła się tak gęsta, że można ją było kroić nożem. Niby jeden ruch, a ruszył lawinę problemów.

PLUSY

Nie będzie dziury na U24. Kępa od początku wejścia przepisu o obowiązku posiadania zawodnika do lat 24 upatrzył sobie Dominika Kuberę. Szef Koziołków doskonale wiedział, że konkurencje na rynku będzie miał sporą i przyjdzie mu wyłożyć niezłą kasę, żeby przekonać żużlowca na przejście do Motoru. Wyciągnięcie go z macierzystej Fogo Unii Leszno po czwartym złocie z rzędu nie było sprawą prostą, ale na początku listopada w gabinetach klubowych przy Al. Zygmuntowskich można było wyciągnąć szampany z zamrażarki.

Wzmocniona formacja młodzieżowa. Wiktor Lampart ma za sobą kiepski sezon. Na dodatek do grona seniorów odszedł Wiktor Trofimow. Kępa znów pokazał, że nie ma węża w kieszeni, bo wyjął z Tarnowa Mateusza Cierniaka. I wbrew temu co się słyszy z teamu 18-latka o zmianie otoczenia wynikającej w głównej mierze z dużej chęci rozwoju, czego oczywiście nie negujemy, aspekt finansowy również odegrał znaczącą rolę. Na widok cyferek pod umową niejednemu chłopakowi w jego wieku pewnie pospadałyby kapcie z wrażenia. O obrzydliwie nieprzyzwoitych kwotach mówili choćby w Gorzowie. No, ale czego się nie robi, żeby mieć u siebie jednego z najzdolniejszych juniorów w kraju. Sami też nie proponowali przecież "marnych groszy".



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama