Reklama

Reklama

Mocne słowa. Chce, aby ci ludzie dali sobie spokój z żużlem

- Czy też macie wrażenie, że część osób funkcyjnych w żużlu powinna już zdać sprzęt, a na ich miejsce trzeba zrobić otwarty konkurs? - pyta na Twitterze Jacek Gumowski, były marketingowiec Stali Gorzów. To kolejna taka opinia po niedzielnej farsie w Krośnie

Wilki nie pojechały z Falubazem, bo zdaniem komisarza toru oraz rzekomo również zawodników przyjezdnej ekipy, tor nie nadawał się do jazdy. Skandalem jednak jest to, że nawet nie pozwolono sprawdzić tego faktu żużlowcom podczas próby toru. W nawierzchnię wbito śrubokręt i de facto to on odwołał mecz. Cała sytuacja jest tak samo śmieszna, jak i żenująca.

Do sprawy odniosło się w mediach społecznościowych mnóstwo osób związanych z żużlem. Między innymi były marketingowiec Stali Gorzów, Jacek Gumowski. - Czy też macie wrażenie, że część osób funkcyjnych w żużlu powinna już zdać sprzęt, a na ich miejsce trzeba zrobić otwarty konkurs? - pisał.

Reklama

Mają dość takich decyzji

Bardzo szybko Jacek Gumowski uzyskał poparcie wielu użytkowników portalu. - To już się prosi od dawna. Nasza dyscyplina zacznie się zwijać, jak nikt nie pójdzie po rozum do głowy. Wydarzenia z ostatnich dni, weryfikacje wyników, pseudoatrakcyjne zawody jak w Poznaniu, wydarzenia z Krosna, w nieskończoność ciągnące się mecze - wymienił pan Dominik.

A wydawało się, że sobotnie wielkie święto na Stadionie Narodowym stworzy mam piękny, żużlowy weekend. Nic bardziej mylnego. Już w niedzielę zostaliśmy mocno przywróceni do rzeczywistości, która w przypadku środowiska żużlowego bywa mocno rozczarowująca. Chciałoby się napisać - "oby to była ostatnia taka sytuacja", ale raczej nikt w to nie wierzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL