Reklama

Reklama

Miał być jak Zmarzlik. Musi wziąć się w garść

Piotr Pawlicki kończy dziś 27 lat. W ostatnich latach nie rozwinął w pełni potencjału prezentowanego przez siebie jako junior. Teraz leszczynianin musi wziąć się w garść, bo Fogo Unia straciła Emila Sajfutdinowa i będzie potrzebować swego kapitana bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Piotr Pawlicki reprezentuje barwy Fogo Unii od 10 sezonów. W 2017 roku otrzymał od trenera Piotra Barona opaskę kapitańską. To pod jego batutą Byki zdobyły 4 tytuły mistrzowskie z rzędu. Trener, zarząd i kibice najbardziej utytułowanego zespołu w historii rozgrywek darzą wychowanka ogromnym uwielbieniem, mimo iż nigdy nie był on największym liderem drużyny.

Pawlicki miał być jak Zmarzlik

U progu jego kariery wydawało się, że żużlowy świat stoi przed nim otworem. Eksperci i kibice widzieli w nim potencjał porównywalny z tym prezentowanym przez rok młodszego od niego Bartosza Zmarzlika. Taki entuzjazm miał swoje powody - Pawlicki pochodził z rodziny dobrze znającej realia czarnego sportu (jego brat - Przemysław również jest żużlowcem, zaś karierę ojca - Piotra seniora przerwała kontuzja). Jako 17-latek wywalczył tytuł młodzieżowego mistrza Europy, w 2013 do swojego dorobku dołożył srebro, a rok później złoto IMŚJ.

Reklama

5 września 2015 wywalczył awans do elitarnego cyklu Grand Prix. Spędził w nim 2 kolejne sezony, jednak nie osiągnął żadnych większych sukcesów. 2-krotnie stanął na podium, w 2016 roku zajął trzecie miejsce w szwedzkiej Mallili, zaś rok później zwyciężył w łotewskim Daugavpils. Do utrzymania w elitarnej stawce to niestety nie wystarczyło.

Fogo Unia go kocha

Mimo to, wciąż świetnie szło mu w lidze. Opaska kapitańska nie była dla niego wyłącznie ozdobnikiem. Miał on ogromny wpływ na każdy z ostatnich tytułów mistrzowskich Fogo Unii Leszno. Co prawda nie zdobywał on tylu punktów, co chociażby Emil Sajfutdinow, ale dołożył do złotych medali sporą cegłę.

Załamanie przyszło w sezonie 2021, choć właściwie mówiło się o nim już długo wcześniej. Selekcjoner Marek Cieślak wyrzucił go z reprezentacji Polski, a w kraju coraz głośniej spekulowano o tym, że żużlowiec nie przywiązuje do swojej kariery odpowiedniej wagi. Zarzucano mu nie do końca sportowy tryb życia.

Pawlicki musi wziąć się w garść

Wreszcie zaczęło to rzutować na wyniki. Fogo Unia Leszno po raz pierwszy od 5 lat spadła ze szczytu tabeli. Co więcej, hegemon ostatnich lat nie zmieścił się w sezonie 2021 nawet na podium PGE Ekstraligi! Głównym winowajcą obwołano właśnie kapitana, który uplasował się na dopiero 27. miejscu listy najskuteczniejszych żużlowców rozgrywek. Wyżej od niego znalazło się miejsce między innymi dla Mateja Zagara, Gleba Czugunowa czy... juniora, Mateusza Świdnickiego.

Teraz przed Pawlickim bardzo trudne zadanie. Fogo Unię Leszno czeka bardzo wymagający sezon, gdyż jesienią klub opuścił właśnie Sajdutdinow. Zastąpienia Rosjanina nie oczekuje się po przychodzącym w jego miejsce z pierwszoligowej Abramczyk Polonii Bydgoszcz Davidzie Bellego, a właśnie kapitanie drużyny. Jeśłi Unia znów ma być wielka, to musi on wrócić na dawne szlaki i znów zdobywać przynajmniej 2 punkty w każdym biegu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL