Reklama

Reklama

Menedżer Unii Tarnów: To był dla nas dobry okres transferowy. Chcemy awansować do rundy play-off (WYWIAD)

- Planowaliśmy trochę zmian i one nastąpiły. Brakowało nam w tym sezonie zawodników, którzy gwarantowaliby wygrywanie biegów, zwłaszcza w końcówkach meczów - tłumaczy w rozmowie z nami ruchy transferowe menedżer Unii Tarnów, Tomasz Proszowski.

Jakub Czosnyka, Interia.pl: Na ile w skali od 1-5 oceni pan okres transferowy w wykonaniu Unii Tarnów? Było trochę niepowodzeń jak brak kontraktu Jamroga czy Kułakowa, ale także sporo sukcesów i dwa głośne nazwiska w drużynie - Iversen i Tunage.

Reklama

Tomasz Proszowski, menedżer Unii Tarnów: Uważam, że to był dobry okres transferowy dla naszego klubu. Planowaliśmy trochę zmian i one nastąpiły. Nie nazwałbym natomiast niepowodzeniem niezakontraktowanie wspomnianej przez pana dwójki zawodników. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeśli nie stać nas na jakiegoś zawodnika, albo inny ma inną wizję swojej dalszej kariery, to po prostu nie dochodzi do końcowego porozumienia.

Rozumiem jednak, że w klubie panuje radość z powodu zakontraktowania Iversena i Tungate'a.

- Brakowało nam w tym sezonie zawodników, którzy gwarantowaliby wygrywanie biegów, zwłaszcza w końcówkach meczów. Postawiliśmy na tę dwójkę i myślę, że się nie zawiedziemy. Liczę, że będą wartością dodaną dla naszej drużyny.

Z klubem pożegnał się kapitan Peter Ljung. Smuci pana jego odejście? Bo myślę, że wymiana Szweda na Tungate'a to finalnie dobry ruch.

- Może nie smuci, ale na pewno będzie nam brakowało Petera. A czy drużyna zyska na tej wymianie, to dowiemy się po zakończeniu sezonu.

Jaki jest status w drużynie Artura Mroczki? Zawodnik przekonywał w rozmowie z naszym portalem, że ma zapewnienie prezesa Sadego o walce o skład. Jeśli to prawda, oznacza to osłabienie pozycji przede wszystkim Ernesta Kozy.

- Uważam, że media to nie jest dobra droga ogłaszania, jaka jest nasza koncepcja drużyny. Najważniejsze, żeby zainteresowani znali sytuację i ją zaakceptowali. Wszystko z korzyścią dla zespołu.

A co z zawodnikiem U-24? Jest w drużynie Alexander Woentin, a kontrakt warszawski podpisaliście także z Oskarem Boberem. To koniec wzmocnień tej pozycji?

- Okaże się dopiero przed sezonem.

Rozumiem, że nie wykluczacie dodatkowych ruchów. W takim razie, czy Bober może liczyć na walkę o skład?

- Kontrakt z Oskarem został zawarty pod koniec okienka transferowego. Teraz mamy czas, aby na spokojnie porozmawiać z zawodnikiem o szczegółach i jego roli, w jakiej widzimy go w tarnowskiej drużynie. Zobaczymy, czy będzie mu to odpowiadało.

Czujecie żal do Michała Gruchalskiego, który wydawał się być pewniakiem do składu, a w ostatnim momencie poinformował o odejściu? Później wróciliście do rozmów z Danielem Kaczmarkiem, ale z tego też nic nie wyszło.

- Nie chcę komentować tych rozmów. Zawodnicy podjęli takie, a nie inne decyzje i nie mi je oceniać.

Kto w obliczu odejścia Mateusza Cierniaka jest pewniakiem do miejsca w składzie na pozycji młodzieżowców?

- Pewniaka obecnie nie ma żadnego. Dopiero postawa zawodników na torze przed sezonem będzie miała największy wpływ na to, kto będzie jeździł pod numerami dla juniorów, czy nawet na pozycji U-24. W zeszłym sezonie rozgrywki w pierwszym składzie zaczął Dawid Rempała, a później swoją szansę dostał Przemek Konieczny. To też pokazuje, że każdy z naszych zawodników ma szansę wywalczyć sobie miejsce.

O co pojedzie Unia Tarnów w sezonie 2021?

- Ja zawsze na pierwszym miejscu stawiam sobie wygrywanie jak największej ilości meczów. Oczywiście chcemy awansować do fazy play-off i na to liczymy. Należy też pamiętać, że żużel jest sportem nieprzewidywalnym. Zwłaszcza w okresie pandemii, jaką obecnie mamy. Wiele rzeczy nie da się zaplanować i przewidzieć. Liga, widząc składy innych drużyn, będzie jeszcze mocniejsza. Trudno jest nawet wskazać, kto będzie walczył o pierwszą czwórkę, a kto o utrzymanie. Czas pokaże.



Dowiedz się więcej na temat: żużel | Unia Tarnów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje