Reklama

Reklama

Ma 16 lat, a rywale już się go boją i nie chcą z nim jeździć

Jerzy Kanclerz dopiero w ostatniej chwili znalazł drugiego juniora do składu na sezon 2022. Udało mu się ściągnąć Przemysława Koniecznego głównie dlatego, że ten nie miał ochoty ani chwili dłużej jeździć w Unii Tarnów. Wcześniej kilku młodzieżowców nie przekonało się do jazdy w Polonii, a miało to związek z... Wiktorem Przyjemskim i jego ekspresowo rozwijającym się talentem.

Polonia początkowo chciała zakontraktować Dawida Rempałę, czyli innego żużlowca Unii Tarnów. Ten jednak odmówił. Ostatecznie wylądował w Falubazie Zielona Góra. Na celowniku była też dwójka z Włókniarza Częstochowa: Franciszek Karczewski i Kajetan Kupiec. Z nimi jednak także się nie udało. Wydawało się, że Polonia będzie skazana na parę Bartoch-Przyjemski, ewentualnie później Głogowski-Przyjemski. Ostatecznie udało się ściągnąć Koniecznego, a Bartoch odszedł do Łodzi.

Tajemnicą poliszynela jest to, że każdy z sondowanych przez klub młodzieżowców miał podobnego rodzaju obawy. Zawodnicy nie chcieli dopuścić do tego, by sportowo "zniknąć" przy rewelacyjnie prezentującym się Wiktorze Przyjemskim, który jest dodatkowo pupilkiem miejscowego środowiska, a w debiutanckim sezonie wykręcił kapitalną średnią, w wielu meczach jeżdżąc lepiej niż seniorzy. Przy kimś takim trudno o rozwój talentu, nawet jeśli się go ma. Nie ma co się w zasadzie dziwić młodym żużlowcom, którzy woleli nie ryzykować, wiedząc że najpewniej za rok Przyjemski będzie jeszcze lepszy.

Reklama

Przemysław Konieczny nie miał wyjścia

Duet z Przyjemskim stworzy wychowanek Unii Tarnów, który zapewne również ma świadomość tego, na którego z juniorów Polonii będzie zwrócona większa uwaga środowiska. Konieczny jednak większego wyboru nie miał, jeśli chciał kontynuować karierę. Sam przyznał, że albo odejdzie albo zakończy przygodę z żużlem. Jego transfer właściwie udało się dopiąć w ostatniej chwili. 20-letni żużlowiec lubi jeździć w Bydgoszczy i wcale nie jest powiedziane, że będzie od Przyjemskiego jakoś odstawał, choć na pewno czeka go trudne zadanie.

Dodajmy, że także Nikodem Bartoch nie do końca pewnie czuł się przy młodszym koledze. Gdy ten zawodnik przychodził do Bydgoszczy, był postrzegany jako duży talent. Dwa lata w Polonii jednak całkowicie go pogrążyły pod względem sportowym i można śmiało użyć zwrotu, że się cofnął w rozwoju. To akurat większego związku z Przyjemskim nie ma, bo przecież cały sezon 2020 Wiktora w składzie nie było. Bartoch ma ostatni rok w juniorach i tak naprawdę ostatnią szansę na uratowanie kariery. 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje