Reklama

Reklama

Lokalny matador musiał uciekać przed własną publicznością

Drew Kemp to jedna z największych nadziei brytyjskiego żużla. 19-latek w ostatnich trzech sezonach zdobywał tytuł Indywidualnego Mistrza Wielkiej Brytanii do lat 19. Teraz jest bohaterem jednego z głośniejszych transferów okienka transferowego na Wyspach. Kemp opuszcza szeregi Ipswich Witches, czyli swojej lokalnej drużyny, by przenieść się do Wolverhampton Wolves. – Uciekłem od sytuacji, w której byłem „lokalnym matadorem” – tłumaczy Drew Kemp na łamach Speedway Stara.

Kibice zazwyczaj wielbią wychowanków i doceniają lokalnych zawodników bardziej, niż zawodników z innych miast. Przykłady można mnożyć - Piotra Pawlickiego w Lesznie, Bartosza Zmarzlika w Gorzowie, czy Macieja Janowskiego we Wrocławiu. Jak się okazuje, taka rola niekoniecznie musi sprzyjać żużlowcom. Drew Kemp, w rozmowie z tygodnikiem Speedway Star, opowiedział o drugiej stronie medalu i powodach rozstania z drużyną z Ipswich. - Uciekłem od sytuacji, w której byłem "lokalnym zawodnikiem". Odczuwałem przez to trochę dodatkowej presji - mówi żużlowiec dla brytyjskiego pisma.

Reklama

Przywołuje też konkretną sytuację, która pokazuje, jak trudna może być ta rola. - Pamiętam moje pierwsze ligowe spotkanie u siebie w Ipswich w tym roku. Byłem tym lokalnym zawodnikiem, byli tam też wszyscy moi sponsorzy, a ja skończyłem mecz bez punktów. Nie było to miłe uczucie - wspominał młody zawodnik.

Z wiedźmy stanie się wilkiem

Brytyjczyk urodzony w niemieckim Osnabruck wytłumaczył też, dlaczego bycie lokalnym ulubieńcem kibiców jest trudne. - We wszystkich sytuacjach tego typu, w których chcesz i próbujesz może trochę zbyt mocno, robisz błędy i kończysz zawody bardziej zawiedzony. Więc jeśli mogę wejść w przyszły sezon bez takiej dodatkowej presji, po prostu ponownie zacząć cieszyć się swoją jazdą, to z pewnością ponownie też zacznę zdobywać punkty - wyjaśnia i analizuje Kemp.

Wolverhampton Wolves, czyli nowy klub 19-latka, to uznana marka. Znana jest także w Polsce, choćby przez Adama Skórnickiego, który w charakterystycznym kombinezonie z frędzlami przez wiele lat reprezentował ten klub. Jeśli klub z Wielkiej Brytanii jest rozpoznawalny też w Polsce, łatwo wyobrazić sobie, że na Wyspach jego renoma jest jeszcze większa. Nie może więc dziwić, że Kemp jest podekscytowany nowym rozdziałem w swojej karierze. - To nowe wyzwanie i naprawdę nie mogę się tego doczekać. Zostanie wilkiem smakuje wybornie, ponieważ klub ma bogatą historię, jeśli chodzi o wygrywanie w lidze i wychowywanie mistrzów świata - podsumował trzykrotny indywidualny mistrz Wielkiej Brytanii do lat 19.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama