Reklama

Reklama

Ligowy żużel w Pile najwcześniej w 2023 roku

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że istnieje realna szansa na powrót ligi do Piły już w 2022 roku. Niestety, na drużynę walczącą o punkty póki co nie ma szans. Są za to szanse na to, by za rok w Pile odbyły się turnieje pozaligowe. Wszystko zależy od tego, jak potoczą się sprawy w mieście dotyczące użytkowania stadionu, bo to jest obecnie kluczowe. Ostatni raz zespół z Piły jeździł w lidze dwa lata temu.

Wśród kibiców pojawiła się nadzieja na to, by już w kolejnym roku ujrzeć ponownie ekipę z Piły w rozgrywkach ligowych. Obecnie każdy ośrodek jest na wagę złota, bo przecież nie ma żużla nie tylko w Pile, ale także w Świętochłowicach, Krakowie czy Warszawie, gdzie kiedyś były drużyny. Jeszcze na przełomie wieków Polonia Piła była jedną z najlepszych drużyn w Polsce, w której jeździły wielkie nazwiska: Hans Nielsen, Jacek Gollob, Rafał Dobrucki czy Jarosław Hampel. Obecnie po takich sławach jest już tylko wspomnienie, ale nie jest powiedziane, że wkrótce nie powrócą do Piły piękne czasy. Na razie jednak musi w ogóle powrócić drużyna ligowa. Zapowiadało się, że jest na to szansa już za rok, ale ostatecznie temat upadł.

Chęć jazdy w Pile deklarowało wielu zawodników, których przyciągnęło przede wszystkim nazwisko Zbigniewa Leszczyńskiego, osoby wśród żużlowców bardzo zaufanej. Były sponsor Polonii Bydgoszcz i obecny GKM-u Grudziądz wyrobił sobie markę osoby rzetelnej i kompetentnej, a takich w środowisku nie ma wiele. Nic więc dziwnego, że zawodnicy pytali o możliwość jazdy w Pile. Ich plan niestety nie wypali, bo drużyny ligowej nie będzie. A przynajmniej nie w sezonie 2022. Mogą jednak odbyć się zawody indywidualne. Wszystko zależy od tego, czy konflikty w mieście zostaną zażegnane.

Co dalej z żużlem w Pile?

Reklama

Obecnie wygląda to tak, że należy czekać na rozpoczęcie prac remontowych na stadionie, który w ostatnim czasie mocno podupadł. Nie ścigano się na torze, więc ten nieco zarósł. Potrzebne jest także odrestaurowanie band oraz trybun. Na razie jednak nie jest nawet znany wykonawca tych prac. Wszystko przeciąga się w czasie, co irytuje zarówno nowych inwestorów, jak i kibiców. Tak zasłużony ośrodek od dawna powinien być ponownie w ligowej batalii. Piła potrzebuje żużla, a żużel potrzebuje Piły.

Warto dodać, że gdyby drużynę udało się reaktywować, jest duża szansa na szybkie zbudowanie całkiem niezłego składu. Jak mówił Zbigniew Leszczyński, zgłaszali się do niego zawodnicy o naprawdę dużych nazwiskach. Drugoligowy poziom dla nikogo nie jest już wstydem, pod warunkiem regularnych płatności. W tych rozgrywkach widywaliśmy już takie nazwiska jak Greg Hancock czy Tomasz Jędrzejak. Za rok prawdopodobnie zobaczymy np. Kacpra Gomólskiego.






Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy