Reklama

Reklama

Leszek Tillinger. Janowski znów uszczęśliwiony na siłę. Kubera może czuć żal o brak powołania na finał SoN

- Szkoda mi Kubery. Chłopak może czuć się rozżalony i tak po ludzku urażony. Ale taka niewdzięczna rola trenera, że czasami musi podejmować niepopularne wyroki, które nie każdemu przypadną do gustu. Dobrucki postawił na doświadczenie Janowskiego na arenie międzynarodowej. Ale dla mnie lider Betard Sparty nie jest takim pewniakiem, na jakiego się go kreuje - pisze w swoim najnowszym felietonie dla Interii były prezes Polonii Bydgoszcz Leszek Tillinger.


Menedżer reprezentacji Polski - Rafał Dobrucki zdecydował się na pokerową zagrywkę i na finał SoN zamiast Dominika Kuberę zabiera Macieja Janowskiego. Jestem trochę zaskoczony tą roszadą. Byłem niemal przekonany, że po udanym półfinale w Daugavpils, a przede wszystkim po kapitalnych występach z dziką kartą w Grand Prix, piorunującej końcówce sezonu zawodnik Motor Lublin nie dał żadnych powodów żeby go wymieniać. Zresztą jak mówi stare porzekadło zwycięskiego składu się nie zmienia.

Przepraszam za kolokwializm, ale Kuberze ten występ w finale w Manchesterze należał się jak psu buda. Dobrucki zdecydował się postawić na międzynarodowe doświadczenie Janowskiego. Podium i fajna jazda podczas ostatnich turniejów GP w Toruniu nie miały żadnego znaczenia. Tak samo, jak to, że Janowski długo występował na Wyspach, a Kubera nie. Z tym, że nie pamiętają już tego nawet chyba najstarsi górale. Czasy inne, tory inne, liga inna.

Reklama

Wydaje mi się, że Rafał trochę nas wszystkich zbił z tropu. Trener kadry powtarzał w wywiadach, że nie wie kogo wystawi na Wyspach Brytyjskich, ale on dawna miał w głowie plan, że Kubera jedzie tylko w półfinale, a na finał i tak wystawi Janowskiego. Łatwo wywnioskować, że Kubera był mu potrzebny tylko po to żeby prześlizgnąć się przez eliminacje.

Szkoda mi Kubery. Chłopak może czuć się rozżalony i tak po ludzku urażony. Ale taka niewdzięczna rola trenera, że czasami musi podejmować niepopularne wyroki, które nie każdemu przypadną do gustu. Zwłaszcza, że po likwidacji DPŚ, spośród całej plejady świetnych zawodników musi wybrać tylko dwóch, a właściwie to jednego, bo Zmarzlik, co zrozumiałe jest nie do ruszenia.

To co różni Kuberę od Janowskiego, to fakt, że on dałby się za tę kadrę pokroić. Jest na każde jej zawołanie. Janowski jak pokazała przeszłość i różne historie z nią związane, od pewnego okresu jest uszczęśliwiany na siłę.

Dobrucki postawił na doświadczenie Janowskiego na arenie międzynarodowej. Ale dla mnie lider Betard Sparty nie jest takim pewniakiem, na jakiego się go kreuje. Na krajowym podwórku był znakomity, lecz w zawodach poza Polską jeździł w kratkę. Środek tegorocznej kampanii GP miał dramatycznie słaby. Przez moment drżeliśmy, czy w ogóle utrzyma się w cyklu.

Rafał założył sobie, że Zmarzlik i Janowski dadzą mu upragnione złoto SoN. Pod nieobecność Łaguty i Sajfutdinowa w reprezentacji Rosji powinno być o to łatwiej. Zastanawiam się tylko, co by było gdyby Janowski zawalił w sobotę i znaleźlibyśmy się pod ścianą. Zmian przeprowadzić nie można więc czuję, że Dobruckiemu nieźle oberwałoby się od kibiców.

Selekcjoner chce pokazać całej Polsce, że pomiędzy Zmarzlikiem i Janowskim nie ma złej krwi. Że, kiedy jednoczy ich cel, dla dobra reprezentacji potrafią schować animozje do kieszeni. To faceci ulepieni z kompletnie innej gliny, o zupełnie różnych charakterach.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje