Reklama

Reklama

Kwiat polskiej młodzieży ściga się z dziewczyną z Niemiec

Indywidualne Mistrzostwa Świata juniorów rozgrywane w formie złożonego z trzech turniejów cyklu, a nie jednodniowego finału? To już widzieliśmy. W tym roku po raz pierwszy impreza ta zostanie połączona z cyklem Grand Prix. Dzień przed wielkim ściganiem urządzanym przez Janowskiego, Zmarzlika czy Woffindena na tor praskiej Markety wyjadą najlepsi na świecie żużlowcy U21. Wśród nich znajdzie się aż czterech młodocianych biało-czerwonych, których powszechnie uważa się za głównych faworytów do medali.

Piątkowe zawody w Pradze otworzą nowopowstały cykl SGP2. W jego ramach młodzi żużlowcy zmierzą się także w Cardiff i Toruniu. Pomysł organizacji tych swoistych preludiów przed turniejami Grand Prix jest zupełną nowinką, ale w środowisku spotkał się ze sporym uznaniem. Niskim kosztem dodawano wszak juniorskim zmaganiom sporo prestiżu.

Miśkowiak, Świdnicki, Lampart, a może Przyjemski

Tytułu młodzieżowego mistrza świata broni 21-letni Jakub Miśkowiak, na co dzień reprezentant zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa. W gronie najgroźniejszych pretendentów znajduje się zaś jego klubowy kolega - Mateusz Świdnicki. Rodowity częstochowianin przez lata pozostawał w cieniu siostrzeńca, ale w ostatnim czasie nie tylko mu dorównał, ale nawet go przewyższył. Sporą chrapkę na pierwszy w życiu tytuł ma także ich rówieśnik - Wiktor Lampart z Motoru Lublin. Od lat należy on do ścisłej młodzieżowej czołówki światowego speedwaya, lecz nigdy nie zaznał jeszcze smaku złota. Może już słyszeć dźwięk ostatniego dzwonka, bo za rok - podobnie jak obaj podopieczni Lecha Kędziory - będzie już jeździł w roli seniora.

Reklama

Kto może zagrozić trzem polskim muszkieterom? Choćby bydgoski D’Artagnan, ich znacznie młodszy rodak Wiktor Przyjemski. 17-latek na co dzień ściga się co prawda na drugim poziomie rozgrywkowym, ale nikt nie próbuje nawet podważać ogromu drzemiącego w nim potencjału. Potwierdza to nawet nieomylna matematyka, która wskazuje, iż młodzieżowiec jest dziś krajowym liderem walczącej o awans do elity Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Ambitny nastolatek z pewnością marzy o pokrzyżowaniu szyków swym starszym kolegom i z pewnością nie należy odbierać mu szans na tak wielki wyczyn.

Francis Gusts - Polakom nie będzie Łotwo

Polska nie ma jednak monopolu na produkcję żużlowych talentów. Nasi zagraniczni rywale również dostarczają na żużlowe stadiony atrakcyjne perełki. Wśród nich najbardziej wyróżnia się rzecz jasna Francis Gusts, dziewiętnastoletni Łotysz związany od tego sezonu z Betard Spartą Wrocław. Drużynowi mistrzowie Polski tuż po podpisaniu kontraktu zdecydowali się wysłać tego obiecującego zawodnika na wypożyczenie do drugoligowego SpecHouse PSŻ-u Poznań. Wychowanek Lokomotivu Daugavpis radzi sobie tam wprost fenomenalnie! Może pochwalić się najwyższą średnią biegopunktową w całych rozgrywkach.

W Pradze nie należy lekceważyć także przedstawicieli gospodarzy, przede wszystkim Jana Kvécha, który zdążył już głęboko zapaść w pamięć polskich kibiców. 21-latek od 2 sezonów reprezentuje barwy Falubazu Zielona Góra i może nie cechuje się jeszcze komputerową regularnością, ale przy splocie okolicznych zdarzeń stać go na ucieranie nosa dużo wyżej klasyfikowanym przeciwnikom.

Przed piątkowym turniejem więcej uwagi niż faworytom poświęca się jednak zawodniczce, która otrzymała dziką kartę na pierwszą rundę zmagań. Pochodząca z Niemiec Celina Liebmann jest pierwszą w historii kobietą, która dostaje szansę w turnieju takiej rangi. Jej wybór miał rzecz jasna ogromną wartość marketingową, ale wcale nie należy skreślać tej żużlowczyni wyłącznie ze względu na płeć. W mniej ważnych turniejach zdarzało jej się już zawstydzić niejednego polskiego chłopca.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL