Reklama

Reklama

​Kuriozum w sprawie Maksyma Drabika. Grozi mu zwiększenie zawieszenia, a on sam może wnioskować o skrócenie kary

POLADA ustami Michała Rynkowskiego zapowiedziała odwołanie od wyroku Panelu Dyscyplinarnego w sprawie Maksyma Drabika. Antydopingówka chce zwiększenia kary i zawieszenia zawodnika na dwa lata. Tymczasem odwołanie złożyć może też sam żużlowiec. Jego prawnicy mogą wnioskować o... skrócenie kary.

Maksym Drabik został zawieszony przez Panel Dyscyplinarny na dwanaście miesięcy. To efekt złamania przez niego procedury antydopingowej. Wymiar kary od początku wydawał się dość łagodny, dlatego entuzjazmu po wyroku nie mogło być w obozie zawodnika. Od początku niemal pewne było, że POLADA zdecyduje się złożyć odwołanie. I rzeczywiście spełnił się czarny scenariusz dla zawodnika. W poniedziałek dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej w rozmowie z nami potwierdził, że to jeszcze nie koniec sprawy. 

- Odmiennie interpretujemy stan faktyczny względem tego, co zostało ustalone przez Panel Dyscyplinarny. Wskazujemy na to, że pojawiają się wątpliwości do spójności zeznań złożonych przez świadków i przez samego obwinionego. Stąd nasza decyzja, aby wnieść wniosek o odwołanie i dwa lata dyskwalifikacji - powiedział Michał Rynkowski.

Reklama



Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że na podobny ruch może zdecydować się sam zawodnik. Maksym Drabik również może złożyć odwołanie od wyroku Panelu Dyscyplinarnego i walczyć o skrócenie kary zawieszenia na dwanaście miesięcy. Taki mógłby być zresztą front obronny prawników byłego mistrza świata juniorów. Na dziś nic nam nie wiadomo jednak o tym, aby obóz żużlowca zdecydował się na taki właśnie krok. Pewnie z góry założono, że taki ruch i tak nie ma sensu, bo rok zawieszenia to naprawdę bardzo niewiele, więc są niewielkie szanse, aby ugrać coś więcej. Teraz będzie się za to skupić na tym, aby przed drugą instancją Panelu Dyscyplinarnego utrzymać ten stan rzeczy.

Swoją drogą po raz kolejny okazuje się, że sprawa na linii Drabik - POLADA to niekończąca się historia. Zawodnik został przyłapany na złamaniu procedury antydopingowej półtora roku temu, a nadal nie wie, ile potrwa jego przerwa od jazdy na żużlu. Inna sprawa, że już dawno mogłoby być po fakcie, gdyby Maksym od razu poszedł na współpracę z antydopingówką i posłusznie przyjął karę. Przy optymistycznym scenariuszu przygotowywałby się właśnie do startu sezonu w PGE Ekstralidze.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama