Reklama

Reklama

Kulisy pracy dziennikarki żużlowej

Wszystkim, którzy lubią czekanie polecam pracę w telewizji. Tych, których nie męczy podróżowanie połączone z ... czekaniem zachęcam, by spróbowali telewizji sportowej. Serio!

Lwia część czasu, jaki spędzam poza domem, to nic innego jak oczekiwanie. Oczekiwania też, ale o tym kiedy indziej. Kiedy już dojedziesz na stadion, często z przygodami, czekasz, by na obiekcie pojawili się główni bohaterowie wydarzenia, by zdradzili składy, opowiedzieli coś, czego nie opowiedzieli na przykład mediom pisanym, by na czas pojawili się przed kamerą, i tak dalej...

Reklama

Moja niedawna żużlowa transmisja przebiegała tak.

Zaczęło się jeszcze w sobotni wieczór. W tym względzie podobna jestem do wielu sportowców. Wraz z ostatnim gwizdkiem jednego meczu zaczynam myśleć o kolejnym. I tak z głową pełną żużlowych przemyśleń wróciłam do domu, by po czterech godzinach znów z niego wyjść. To prawda, zbytnie rozespanie mi raczej nie grozi. W takie dni autokorekta jest na wagę złota.

Forszpan zmontowany. Ilustracje na dysku. Dysk w torebce. Zawsze się strasznie piekle na spóźnialskich. Głupio by było się wystawić. Jest 10.30. Wszyscy obecni, niewiarygodne! Daję słowo, najbardziej w tej redakcji spóźniają się faceci. Szczęśliwie nie tym razem (Nie śmiejcie się. Wszystkie zodiakalne Panny się ze mną zgodzą. Kiedy ktoś zburzy Twój plan dnia czujesz wściekłość. “Szczęścia" użyłam nieprzypadkowo. :-)) Ruszamy.

Droga daleka. Czasu wystarczy na wszystko. Dowcipy, rzadko grzeczne. Zdjęcia, rzadko mądre. Rozmowy, rzadko poważne.

Jeszcze tylko przypomnienie dla kibiców, być może pochłoniętych przez swoje obowiązki, i wszystkie myśli krążyć będą wokół żużla. Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra - Fogo Unia Leszno. Zapowiada się wojna, nie mecz.

Na trzy godziny przed wyjazdem armat życie w parku maszyn toczy się raczej leniwie. Spacery, pogaduchy, ostatnie chwile na odpoczynek. Wielu zawodników i ich mechaników ma za sobą noc w podróży. Nierozłączny element żużlowego życia.

Także ja mam swój czas na lenistwo. Jeszcze niedawno wystarczyło przypudrować... Nie wiedzieć czemu, z każdym kolejnym sezonem charakteryzatorki poświęcają mi coraz więcej czasu. 30+. Taaa... :-)

Do meczu zostało 90 minut. Tobiasz Musielak i Adam Skórnicki maszerują odpowiednio do szatni i na tor. Bycze oględziny jak się za chwilę okaże nie przyniosą oczekiwanych efektów.

Tak, tak. Zawodnikom też nie zawsze wolno wyjść na tor...

Bez przeszkód mogą to zrobić na 75 minut przed rozpoczęciem meczu. Oto jak to robi Adam Skóra Skórnicki i jego Byki.

Do czasu pierwszego wyścigu pracujemy we dwoje, przepraszam, we troje, ale już za chwilę pojawią się pomocnicy.

Ci w Zielonej Górze często byli zdziwieni. Jedni tym jak gładko idzie, inni tym jak nie idzie...

Falubaz - Unia 50:40.

Autor: Daria Kabała, dziennikarz NC+

Zdjęcia i film wykonano Samsung Galaxy S7

Dowiedz się więcej na temat: żużel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje