Reklama

Reklama

Krzysztof Kasprzak: Na razie wszystko jest dobrze

Znakomicie rozpoczął tegoroczny sezon Krzysztof Kasprzak. Zawodnik Unii Leszno pierwsze występy zaliczył na Wyspach Brytyjskich, gdzie ani razu nie zawiódł swojej ekipy, stając się jej najsilniejszym punktem.

Dobrą dyspozycję potwierdził w minioną sobotę w Lesznie, gdzie w sparingu ze Stalą Gorzów zainkasował w czterech startach 10 punktów. Jednakże, jak twierdzi sam zawodnik, nie jest to jeszcze szczyt jego formy.

Reklama


- W sobotę miałeś okazję po raz pierwszy w tym roku wyjechać na leszczyński tor...

- Faktycznie był to mój pierwszy wyjazd w Lesznie i myślę, że był to dobry trening. Wiadomo, że w dużej mierze chodziło o dopasowanie sprzętu, więc na razie było dość spokojnie. W niedzielę mam zamiar przetestować jeszcze kilka silników i po tym powinno już wszystko być dobrze.

- Wydaje się, że na początku sezonu znalazłeś się w wyśmienitej formie?

- Jeszcze nie jest to stan idealny, ale pomału do tego dojdę. W ten weekend zaliczam dopiero pierwsze kółka w Lesznie, więc nie chciałem też za bardzo szaleć.

- Na angielskich torach zdobywasz 14 i 15 "oczek", wyrastając na prawdziwego lidera drużyny...

- Faktycznie na razie wszystko jest dobrze. W mojej nowej drużynie Arenie Essex Hammers, gdzie trafiłem tej zimy wszelkie sprawy układają się na razie po mojej myśli. Mieszkam z Joonasem Kylmaekorpim przeciw któremu jechałem w sobotę w Lesznie w potyczce ze Stalą Gorzów. W Anglii jedziemy dla jednej drużyny i na sparing przyjechaliśmy razem. Jesteśmy przyjaciółmi. Joonas to doświadczony zawodnik i bardzo mi pomaga, więc jestem zadowolony.

- W sobotnim sparingu tworzyłeś duet z bratem Robertem i było widać, że dobrze rozumiecie się na torze...

- Na pewno, gdy jadę z bratem, to jest mi ciężej, bo dodatkowo myślę i o nim, ale skoro trener tak ustawił, to musi tak być. Moim obowiązkiem jest pamiętanie o tym, by mu pomóc, a on także o mnie musi pamiętać.

- W tym tygodniu czekają cię kolejne występy w Anglii. Jak rysują się najbliższe plany?

- Po niedzielnym treningu punktowanym w Lesznie zostaję w Polsce do środy. Wtedy właśnie lecę do Anglii. W czwartek czeka mnie mecz w Swindon, w piątek potyczka na własnym obiekcie i w sobotę przylatuję znów tutaj, by wziąć udział w kolejnym sparingu. Potem w niedzielę Kryterium Asów w Bydgoszczy.

- Mogłeś porównać swoją formę po dwóch tygodniach spędzonych w Anglii z dyspozycją Jarosława Hampela i Damiana Balińskiego, którzy nie mieli okazji do tak częstych startów jak ty, bo warunki atmosferyczne w Polsce na to nie pozwoliły. Jak wypadła twoim zdaniem ta konfrontacja?

- Nie mi to oceniać. Wydaje mi się, że koledzy lepiej jeździli na tym torze, bo więcej mogli tutaj pracować. Ja właściwie zrobiłem w sobotę 16 okrążeń i na tym się skończyło. W związku z tym oni są tu doświadczeni bardziej i jechali lepiej.

Konrad Chudziński, Leszno

Dowiedz się więcej na temat: zawodnik | Leszno | Krzysztof Kasprzak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje