Reklama

Reklama

Krystian Pieszczek: Nie wywieram na siebie presji

Krystian Pieszczek, który wygrał w King's Lynn pierwszy z trzech turniejów mistrzostw świata juniorów, może w Gdańsku zapewnić sobie triumf w tym cyklu. - Przede mną ogromna szansa, ale nie wywieram na siebie presji - zapewnił żużlowiec Falubazu Zielona Góra.

18 czerwca w King's Lynn Pieszczek, który otrzymał od organizatorów "dziką kartę", wyprzedził Brytyjczyka Roberta Lamberta oraz Australijczyka Jacka Holdera.

- Inauguracyjne zawody były dla mnie wielką zagadką, bo nie miałem jeszcze okazji startować na tym torze. Poza tym impreza w King's Lynn trwała bardzo długo, bo ponad cztery godziny, ale wszystko zakończyła się dla mnie nad wyraz pomyślnie - powiedział na konferencji prasowej w Gdańsku niespełna 21-letni żużlowiec.

Reprezentant Polski bardzo wstrzemięźliwie podchodzi jednak do swoich szans wygrania całego cyklu, na który składają się trzy turnieje.

Reklama

- Wiem, że stoję przed ogromną i ostatnią szansą, bo to jest mój pożegnalny sezon w juniorskim gronie. Wspaniale byłoby stanąć w rodzinnym Gdańsku, wśród własnych kibiców, na najwyższym stopniu podium, ale nie wywieram na siebie presji, bo wiem, że do mistrzostwa świata wiedzie daleka droga. Poza tym stawka jest bardzo wyrównana, rywale mocni i nikt mi tego tytułu nie zamierza podarować - zauważył.

16 września 16 najlepszych młodych żużlowców rywalizować będzie w Pardubicach, natomiast finałowy turniej zaplanowano 2 października w Gdańsku.

"Tor w Czechach znam bardzo dobrze, bo startuję tam co roku, natomiast na stadionie w Gdańsku się wychowałem. Znajomość nawierzchni może być atutem, ale to nie jest reguła. Często kiepsko wypada się na torze, na którym się wiele razy jeździło, a świetnie w debiutanckim starcie na jakimś obiekcie. Tak jak ja w King's Lynn" - przyznał.

Wychowanek Wybrzeża Gdańsk ma już w tym roku na koncie poważny seniorski sukces. Razem z Patrykiem Dudkiem, Bartoszem Zmarzlikiem, Piotrem Pawlicki, Krzysztofem Kasprzakiem i Maciejem Janowskim sięgnął po Drużynowy Puchar Świata.

"Wiadomo jaki był mój udział w tym triumfie. Koledzy jeździli, a moja rola ograniczała się do mentalnego wsparcia i pomocy w parkingu. W mistrzostwach świata juniorów wszystko zależy ode mnie. Ta impreza wieńczy sezon i bardzo chciałbym udanie go w Gdańsku zakończyć" - podsumował Pieszczek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje