Koszmarny wypadek w Polsce, liczne złamania kończyn. To nie zdało egzaminu
Najważniejsze teraz to zdrowie Taia Woffindena. Wynik, jaki osiągnie Stal Rzeszów w sezonie 2025, schodzi na dalszy plan. Karambol, który miał miejsce w Krośnie był fatalny, konieczna była interwencja Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wraz z tym zdarzeniem jak bumerang powraca temat bezpieczeństwa zawodników. Na torze pojawiła się już policja oraz Leszek Demski, szef sędziów, który nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości.

Wypadek Taia Woffindena to straszliwa kraksa. Szpital wydał komunikat w sprawie 3-krotnego mistrza świata z którego wynika, że ma uraz wielomiejscowy, liczne złamania kończyn i uraz klatki piersiowej. Przeszedł także operację, która trwała do godziny 2.00 w nocy. Jest wentylowany mechanicznie i pozostaje w śpiączce farmakologicznej - Uderzenie było tak silne, że bandę wyrwało. Pamiętajmy, że uderzyły w nią z całą mocą dwa motocykle - mówi Leszek Demski dla polskizuzel.pl
Nie wykryto nieprawidłowości. Potrzebna była policja
Teraz wszystkie tory w Polsce mają bandy A plus + - wyjaśnia szef sędziów Leszek Demski, który w poniedziałek, dzień po wypadku, był na torze w Krośnie. - I mogę powiedzieć, że była należycie zamontowana do zawodów - mówi. To pokazuje jasno i wyraźnie, że żadnych uchybień ze strony krośnieńskiego klubu po prostu nie było.Na miejscu była także policja, co ma miejsce w skrajnych przypadkach jeżeli chodzi o wypadki w sporcie żużlowym - Zostaliśmy poinformowani przez dyspozytora Centrum Powiadamiania Ratunkowego o poważnym wypadku z udziałem motocyklisty, a w takich sytuacjach funkcjonariusze policji pojawiają się na miejscu, by zbadać przebieg zdarzenia i sporządzić notatkę służbową. Dokumentacja z tego zdarzenia może być podstawą w razie rozpoczęcia śledztwa lub w ewentualnym postępowaniu odszkodowawczym - mówił rzecznik policji w Krośnie, podkomisarz Paweł Buczyński dla WP Sportowe Fakty.
Nowe rodzaje band
Jest jedna główna różnica pomiędzy nową, a starą bandą. Poprzednia była postawiona na torze, a dzisiejsze, nowe bandy są wkopywane w tor. To ma zmarginalizować ryzyko "wyskoczenia" bandy podczas upadku zawodnika.
- Producenci band mówią, że analizowali, rozmawiali, próbowali coś wymyśleć, ale jedyna rzeczą, która się zmieniła od ubiegłego roku, a teraz na każdym torze w Polsce są nowego rodzaju bandy. Poprzednie modele były w pewnym sensie położone na tor, a obecne są wkopywane, są wyższe, dłuższe, z możliwością wkopania 10 centymetrów. Tak zgodnie z instrukcją powinny być montowane - mówi Krzysztof Cegielski w rozmowie z Interią Sport.
„To się nie sprawdziło”
Wypadek Taia Woffindena pokazał, że gigantyczna energia kinetyczna wytworzona podczas upadku nadal pozwala na to, by banda wyrwała się w górę, pomimo dodatkowych usprawnień - wkopaniu jej na głębokość 10 centymetrów. - To jest jakieś rozwiązanie, idące w tym kierunku, by one się nie podnosiły. Jak widać po przypadku Taia Woffindena to się nie sprawdziło. Ktokolwiek, co by nie mówił, to jednak banda uniosła się mocno w górę. Padają argumenty, że dwa motocykle w jedno miejsce wpadły z ogromną prędkością i dlatego się to wydarzyło. Zgadzam się. To pokazuje, że ten rodzaj band nie jest odpowiedni, by zapobiec tego typu sytuacjom - wyjaśnia nam Cegielski.
- Nie twierdzę, że nie zapobiegło to wielu sytuacjom. Według producentów jest o wiele mniej takich sytuacji, że zawodnicy wpadają pod bandę. Jednak jak widać, kiedy motocykle z ogromną siłą uderzają w bandę, to w tym przypadku, niestety się nie sprawdziło - oznajmia.
Mieli gotowe rozwiązanie
Kilka lat temu głośno było o pomyśle inż. Tomasza Muszalskiego z Bydgoszczy, który wymyślił coś, co mogłoby po prostu ograniczyć do minimum skutki wypadków. Chodziło o mocowanie osłony pod nawierzchnią toru. Z drugiej strony bandy osłona byłaby mocowana pod kątem. To rozwiązanie wyeliminowałoby przypadki, kiedy zawodnik wpadałby pod bandę.
-Szkoda, że nikt nie wpadł wcześniej na pomysł, by wymyśleć inne rozwiązanie. Ja takie z kolegą Tomkiem Muszalskim z Bydgoszczy przedstawialiśmy kilka lat temu - rysunki, obliczenia. Chcieliśmy, by było to podane dalej do Międzynarodowej Federacji, która ustala warunki homologacji, wprowadza regulacje, etc. Nie zostało to w żaden sposób podchwycone, nie było żadnej decyzji, nikt nie mówił - że jest to złe rozwiązanie, dobre, że mamy inne, albo zaproponujemy coś innego - nic za tym nie poszło.
Zobacz również:














![Ekstraklasa: Radomiak - Lech Poznań. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSBY32CJNQO70-C401.webp)