Reklama

Reklama

Koronawirus. Szwedzka liga żużlowa może paść ofiarą polskich przepisów o kwarantannie

​Polskie przepisy o 14-dniowej kwarantannie mogą sprawić, że najlepsi żużlowcy startujący również w szwedzkiej lidze nie będę wyjeżdżać z Polski, aby nie mieć kłopotów z drogą powrotną. To może być cios dla Eliteserien - uważają prezesi tamtejszych klubów.

"Start szwedzkiej ligi zaplanowany został wstępnie na 2 czerwca natomiast polskiej na 12. Jeżeli polskie przepisy o kwarantannie nie zostaną złagodzone to najlepsi zawodnicy, a zwłaszcza uczestnicy prestiżowego cyklu Grand Prix będący w naszej lidze gwiazdami, pozostaną w Polsce, co może się dla nas skończyć tragicznie" - stwierdził dyrektor handlowy Eliteserien Mikael Teurnberg.

Wyjaśnił na antenie kanału telewizji SVT, że sytuacja jest zrozumiała, ponieważ polska liga jest najlepsza na świecie, z największymi pieniędzmi, transmisjami telewizyjnymi i średnio z 12 tysiącami widzów na meczu - w porównaniu do zaledwie trzech tysięcy na szwedzkich.

Reklama

Szwedzkie granice, pomimo pandemii koronawirusa, są otwarte i nie obowiązuje kwarantanna po wjeździe.

Teurnberg ocenił, że jeżeli sytuacja z epidemią się nie zmieni to szwedzki żużel przestanie w tym sezonie praktycznie istnieć - pod znakiem zapytania stoją też szwedzkie zawody cyklu Grand Prix 25 lipca w Halstavik i 15 sierpnia w Malilli.

"Dochodzą do nas słuchy, że istnieją plany rozegrania okrojonego cyklu Grand Prix tylko w Polsce, tak aby zawodnicy nie musieli wyjeżdżać" - powiedział.

Zbigniew Kuczyński

Dowiedz się więcej na temat: żużlowa ekstraliga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje