Reklama

Reklama

Komentatorzy nabijają się z systemu rozgrywek

W zasadzie od zwycięstwa Apatora Toruń w Grudziądzu wiemy już wszystko, co w rundzie zasadniczej powinniśmy wiedzieć. Na 95 procent znamy już pierwszą szóstkę, wiemy że siódme zajmie GKM, a z ligi spadnie Arged Malesa. To niezbyt atrakcyjne dla kibiców, ale nie tylko dla nich.

Pomysł z sześcioma ekipami w fazie play off od początku miał więcej przeciwników niż zwolenników. Mówiono, że duża część rundy zasadniczej może być o nic. Chyba mało kto spodziewał się jednak, że jeszcze przed półmetkiem będziemy wiedzieć niemal wszystko. Zwłaszcza po świetnym początku sezonu w wykonaniu GKM-u.

Grudziądzanie byli przez chwilę liderem rozgrywek, ale błyskawicznie prysły ich marzenia o medalu. Przynajmniej na to wszystko wskazuje. Poza Nickim Pedersenem zawodzą w zasadzie wszyscy, a dodatkowo Duńczyk leczy aktualnie kontuzję. Bardzo trudno będzie GKM-owi wejść do szóstki.

Reklama

Wygrają albo przegrają. To bez znaczenia

W zabawny i nieco prześmiewczy sposób minioną kolejkę zapowiedział Michał Korościel z Eleven Sports. - Dzisiaj niedziela z żużlową Ekstraligą. W pierwszym meczu jak wygra Leszno albo Toruń, to Leszno i Toruń awansują do play off, a w drugim meczu jak wygra Wrocław albo Gorzów, to Wrocław i Gorzów awansują do play off. Oglądamy! - napisał.

Choć brzmi to jak ironia, dowcip czy jakaś gra słowna, to niestety jest to prawda. Tak na dobrą sprawę drużyny z Leszna, Gorzowa, Częstochowy, Wrocławia, Torunia i Lublina walczą w tej chwili o to, by zająć wyższe miejsce w rundzie zasadniczej. Tylko że często to i tak niczego nie dawało, jeśli spojrzymy wstecz.

Można śmiało powiedzieć, że do sierpnia emocji za wiele nie będzie. Arged Malesa potrzebuje cudu, by się utrzymać. Awans GKM-u do play off także byłby ogromną niespodzianką. Pozostaje zatem patrzeć z wypiekami na twarzy na to, kto zapewni sobie przewagę psychologiczną przed decydującymi meczami w lidze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL